Tag Archives: The Stubs

7 nowych kaset: Stara Rzeka, The Stubs i inni

kasety_kasety_nr

Pojawiło się w ostatnim czasie tyle ciekawych kaset, że aż musiałem je ponumerować na obrazku. Kolejno odliczmy:

1. SYNEK „Kołysanka do gwiazd” (Further) – ładny dark-ambientowy zestaw amerykańskiego artysty o oryginalnie brzmiącym pseudonimie, który muzycznie brzmi (już to pisałem na twitterze, więc  powtórka) jak – bardziej sobie wyobrażam niż wiem – Nowa Huta w zadymce. Warto posłuchać.

2. STARA RZEKA „Cień chmury nad ukrytym polem” (Few Quiet People) – C-50 w żółtej kasecie, jedyne 150 sztuk. Wersja CD już sprzedana (przynajmniej w pierwotnej, limitowanej wersji), więc pozostaje ta kasetowa – choć proszę nie zapominać, że to tylko jedna z dwóch wizji tej płyty, o innym programie niż CD. A że płytę mieć trzeba – trzeba się w tej sytuacji rozejrzeć za kasetą.

3. DEMDIKE STARE „The Weight of Culture” (Demdike Stare). Ambient, dub, techno w wersji dość już charakterystycznej dla duetu Demdike Stare, tym razem jednak w miksie i zarazem wydawnictwie o wiele mniej ważnym od dotychczasowych. C-70 opakowana w ciekawe tekturowe pudełko, w nakładzie 150 egzemplarzy, dawno już sprzedanym. Więc może jako lokata kapitału?

4. THAW „Thaw” (Instant Classic) – krajowy black metal, więc trochę poza moim kręgiem kompetencji, ale brzmią dobrze, czarna limitowana (66 egz., życzmy chłopakom 666 następnym razem) kaseta wyposażona w kod do ściągnięcia wersji cyfrowej. CD ukazał się nakładem Avantgarde Music.

5. KOMORA A „Mercury Time” (Monotype) – kolejne wydawnictwo tria Koszniec-Kowalczyk-Mikołajczyk, z gościnnym udziałem Emitera i Arszyna i brzmieniem, które w spektrum dźwiękowe kasety wpisuje się po prostu idealnie. Wdzięczne, tajemnicze i stylowe. W ramach serii Monotapes.

6. MIRT „Mud, Dirt & Hiss” (Catsun/Monotype) – najlepsze moim zdaniem z dotychczasowych wydawnictw Mirta, któremu coraz lepiej wychodzi sztuka zlepiania nagrań terenowych i syntezatorowych barw w jedną, sugestywną i spójną całość. W sumie w tym wypadku nawet trochę szkoda, że tylko na kasecie w limitowanym nakładzie, ale edytorsko bardzo ładna taśma.

7. THE STUBS „Golden Shower of Hits” (Instant Classic) – składanka dotychczasowych nagrań zespołu z pominięciem tych z najnowszej płyty, więc nie dość, że unikatowe i – jak zwykle w wypadku warszawskiej formacji – ładnie wydane, to jeszcze tanie – 16,66 zł za kasetę w nakładzie limitowanym do 66 kopii. Inwestycja lepsza od OFE, jak to określam na Polifonii.

Dziś w Nokturnie na antenie radiowej Dwójki od godz. 23.30 załoga Monotype, czyli będzie parę słów o wyżej wymienionych i jeszcze innych nowościach z tej oficyny.

Single Speed 1

Nie ma co, winyl próbuje zabić przemysł mp3 (zgodnie z koszulkowym hasłem) – między innymi przypominając co młodszym, że pomysł na kupowanie pojedynczych nagrań nie przyszedł z iTunesem. Słowem: coraz więcej na rynku klasycznych „siódemek”, sporo też pojawia się ich w Polsce. Część siedmiocalowych płyt wchodzi na rynek wraz z dorocznym Record Store Day, o którym pisywałem już i tu, i w „Polityce”. Ale wiele z nich ukazuje się regularnie i zupełnie niezależnie. O ile nigdy do końca nie chwyciły single CD, to winylowe 7″ trzymają się dobrze. Oto pięć dowodów.

NIWEA „Wszystko”
Bocian Records 2012
8/10
25 PLN z wysyłką na stronie wydawcy

Żaden tam dodatek do dyskografii polskiego duetu, tylko żelazny punkt – dwa świetne utwory, jeszcze bardziej minimalistyczne w aranżacjach niż to ostatnio bywało. Po drugiej stronie singla utwór „Tło” z tekstem, który robi z niego nie tło, tylko równorzędne towarzystwo dla tytułowego „Wszystko”. Jedna z lepszych przenośni Bąkowskiego w ostatnim czasie: „Ja mam pokój z taką ciemną wnęką, że mi tam rośnie echo”. Płyta świetnie wytłoczona przez specjalizującą się w małych płytkach na 45 rpm krajową firmę Bocian. Okładka zaprojektowana przez wokalistę, co w tym wypadku dziwnym nie jest.

THE STUBS „Kill Yourself”
Instant Classic 2012
7/10
20 + 7 PLN za wysyłkę w sklepiku wydawcy

Mam słabość do garażowych rockandrollowców z Warszawy, o których długogrającym debiucie pisałem tutaj. Kojarzą się wprawdzie z milionem kapel, ale brzmienie mają rasowe i ich energia w skondensowanej dawce 4 utworów z „Kill Yourself” działa w pewnym sensie jeszcze mocniej. Jest tu tylko jedna powtórka z dużej płyty – „Time Machine”, w dodatku w nowej wersji. Kapitalne wrażenie robią przede wszystkim „Highway Demon” i utwór tytułowy, czyli strona A króciutkiej EP-ki, pięknie wydanej przez przykładającą się do edytorskiej strony Instant Classic. Biały winyl plus drukowana w środku okładka.

MIND OVER MIRRORS „Near Your Dwelling”
Dirty Knobby 2012
7/10
4 USD + przesyłka z US na stronie producenta

O zgrzytliwej i transowej muzyce Jaime’a Fennelly’ego z bardzo prostym, ale zaskakującym patentem przetwarzania brzmień fisharmonii, pisałem już kilkanaście notek niżej, wspominając też o jego bardzo dobrej grupie jazzowej Acid Birds. Tutaj mamy krótki wyciąg z techniki Fennelly’ego solo na małej czarnej płytce wytłoczonej w 500 egzemplarzach, która ani chybi będzie białym krukiem za kilka lat.

FUCKED UP „Police”
Deranged 2003
7/10
4,50 USD + przesyłka z Kanady tutaj

Klasyk kanadyjskich hardcore’owców, czyli ich pierwsza EP-ka, wydana – podobnie jak pierwszy LP – przez wytwórnię Deranged. Okładka imitująca DIY, antypolicyjny, rebeliancki przekaz i świetny utwór tytułowy – dwa pozostałe (strona B) już raczej dla twardych miłośników HC.  Nawet nie wiem, czy to wznowienie, mam wrażenie, że podobnie jak inne winyle w tym sektorze rynku nigdy po prostu nie wyszło z produkcji. Jeśli ktoś ma zestaw singli „Couple Tracks”, to „Police” będzie dobrym uzupełnieniem – tego materiału tam nie ma.

JACK WHITE „Love Interruption”
Third Man 2012
7/10
6 USD + przesyłka na stronie Third Man

Klasycznie wydany singiel z dużą dziurą (czyli pasuje do szaf grających) od lubiącego czarne płyty Jacka White’a. Niezłe uzupełnienie zestawu „Blunderbuss”, który może do najlepszych płyt White’a nie należy, ale na winylu prezentuje się świetnie. Bardzo dobra strona A, jeden z najlepszych utworów na nowym LP, plus niezła strona B z country’ową partią skrzypiec.

Przy tej okazji przepraszam za długie milczenie – zawsze jest ono efektem przeciążenia pracą w innych sektorach mojej działalności. W kolejnych tygodniach powinno być pod tym względem trochę lepiej, może uda się nadrobić przynajmniej część zaległości winylowych. Ta notka otwiera nowy cykl, który z racji zupełnie innego typu zainteresowań postanowiłem zatytułować „single speed”. Przy okazji: nie tylko płyt na 45 rpm na rynku przybywa. Wielkim newsem tegorocznego Record Store Day było pojawienie się wydanych przez Tompkins Square płyt na 78 rpm! Tutaj szczegóły. Czas zdjąć stare graty ze strychu, chyba że macie sprzęt najnowszej generacji, który rozwija także tę piękną archaiczną prędkość.