Tag Archives: The Streets

Z kaca najlepsza praca

Mike Skinner od dawna prowadzi rozległe twitterowe kontakty z fanami. Kontakty te zamienił nawet w platformę do wspólnego pisania tekstów, a na swojej stronie dzieli się z ludźmi urywkami prywatnego życia, pokazując pisanie piosenki i pomysły na teksty od zarania. Ciekawa sprawa, co zauważył na swoim blogu muzycznym „Guardian”. Dziennikarz „Guardiana” pozwolił sobie jednak przy okazji na drobną uszczypliwość: zauważył, że Skinner najczęściej twitterował o porannym kacu. Na co Skinner odpowiedział kolejnym filmem:

Może powinienem ten klip z YT wrzucić po prostu do działu Telewizor, ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że od czasu piosenkowej korespondencji Roberta Leszczyńskiego i Kasi Nosowskiej dużo się w Polsce zmieniło, artyści oddalili się od dziennikarzy i takich dialogów trochę brakuje.

Czas na herezję

thestreets_everything>>>4<<
The Streets „Everything Is Borrowed”, Pure Groove

premiera: wrzesień 2008, źródło: Amazon.com

„Przyszedłem na ten świat z niczym / Zabieram ze sobą tylko miłość / Wszystko inne było pożyczone” – no dobra, trochę niebezpiecznie zalatuje to Paulo Coelho, chociaż o ileż inaczej brzmi w ustach chłopaka takiego jak Mike Skinner. Autentyczniej, na swój sposób – bo pokazuje ewolucję, dojrzewanie, cholera, może nawet starzenie się kogoś, od kogo oczekujemy nieustannych imprez, przygód ulicznych i wiecznej młodości. Zewsząd słyszę, jaki to beznadziejny album, jaki zjazd formy i tak dalej (no dobra, prawie zewsząd), tymczasem „Everything Is Borrowed” to jedna z najczęściej słuchanych przeze mnie płyt ostatnich dwóch miesięcy. I jedna z tych, które przynoszą mi w miarę upływu czasu coraz większą przyjemność. Na początku myślałem sobie, że to może taki przewrotny rodzaj przyjemności, pojawiający się wtedy, gdy się widzi i słyszy kogoś w niepasującej do niego roli. Ale nie – zaraz. Rozwój Skinnera jest w końcu całkiem konsekwentny. W miarę upływu czasu nagrywał albumy coraz bardziej popowe, ciągnie go do śpiewania, do melodyjnych refrenów, do nagrywania z bandem na żywo. I w porządku. Potrafi napisać utwory (3/4 nowej płyty się pod względem kompozycyjnym broni), potrafi się zabawić przeróżnymi stylizacjami, przerabiając swoje rapowo-soulowe granie, z gruntu brytyjskie, na modłę lat 60., Motownu, jakiegoś easy listening. Pożycza różne elementy, ale wbrew tytułowi nie wszystko. Za każdym razem, oczywiście w dużej mierze dzięki swojemu dresiarskiemu akcentowi, pozostaje sobą – jest w każdym momencie w stu procentach rozpoznawalny – ale też panuje idealnie nad tym, co go wyróżnia, gdy chodzi o charakter samej muzyki. Zawsze surowo tnie partie rytmiczne, instrumentów używa w sposób… instrumentalny. Nawet gdy zatrudnia harfistkę, klarnecistkę czy praską orkiestrę symfoniczną, pozostaje przy tym sposobie myślenia, z którym zaczynał nagrania „Original Pirate Material”. Przy okazji – płyta „Everything Is Borrowed” to rzecz (w sposób naturalny – w końcu żywi muzycy dookoła) najbliższa koncertowemu The Streets, jaką zrobił. Na czas tuż po koncercie w Polsce – idealna.

„Hardest Way To Make An Easy Living” było rozczarowaniem, zgoda. Nowy album nim nie jest. Przeciwnie. Pokazuje Skinnera jako artystę, który wbrew pierwszym oznakom nie jest dzieckiem jednej mody i nie zniknie z rynku muzycznego po dwóch sezonach.