Tag Archives: Jurgen Muller

JURGEN MULLER: Nie znoszę tego mówić, ale…

…kto nie kupił tego w czerwcu (gdy reedycję albumu wydała firma Digitalis), ten może mieć problemy z zakupem teraz. Album Jürgena Müllera to marzenie kolekcjonerów i małych oficyn zajmujących się wznawianiem białych kruków. Dlaczego? Nagrany na początku lat 80. przez muzyka-amatora, a przy tym zawodowego twórcy filmów dokumentalnych o głębiach mórz i akademickiego oceanografa, wytłoczony został wówczas w mikroskopijnym nakładzie, więc ta reedycja przywraca album do życia. Trafia w dodatku w idealny moment, bo Müller zdradzał fascynację Klausem Schulze i całą elektroniczną szkołą lat 70. (studio miał na swojej łodzi), więc był prekursorem fali naśladowców spod znaku Oneothrix Point Never. Barw całości dodaje fakt, że fiksacja autora na oceanicznych głębiach ma bezpośrednie przełożenie na kompozycje, które miały być – co wskazuje zresztą tytuł „Science fo the Sea” – ilustracją eksploracji tejże głębi.

Przy tym wszystkim „Science…” to płyta zaskakująco miła w odsłuchu, ciepła, pełna nienachalnych arpeggiów i delikatnych melodii. Chwilami dostojny oceaniczny ambient, kiedy indziej – kosmiczne bąbelki analogowych syntezatorów. Wydane to zostało w limitowanym nakładzie, także na „pomarańczowym” (bardziej jest to po prostu czysta magenta) winylu. Mój egzemplarz od początku miał drobną ryskę na samym początku płyty, ale nawet nie próbowałem wymieniać, domyślając się, że to pewnie jeden z ostatnich. Dziś – po dwóch miesiącach – jest wart cztery razy tyle co cena zakupu, ale może znajdziecie jeszcze gdzieś w jakimś zakurzonym sklepiku internetowym nówkę po nominalnej cenie… A kto nie ma parcia na winyl, może za 7 dolców stać się legalnym posiadaczem wersji elektronicznej – tutaj.

JÜRGEN MÜLLER „Science of the Sea”
Neue Wissenschaft 1982 / Digitalis 2011
8/10
Trzeba posłuchać:
w całości.

Reklamy