Tag Archives: Josquin des Prez

Alarm Will Sound: Od tej orkiestry naprawdę włączy się alarm

alarm_will_sound_arhythmiaAlarm Will Sound „a/rhythmia”, Nonesuch
premiera: 14.09, źródło: Boomkat.com (CD)
8/10

20-osobowa orkiestra z Rochester znana ze słabości (być może to słabość ich szefa Alana Piersona, ale przenosi się na cały zespół) do regularnej rytmiki, co – jak się okazuje – nie musi być dla zespołu grającego muzykę współczesną taką znów słabością. Ustawiali już metronomy do grania Steve’a Reicha, z którym współpracowali i z którego repertuarem nagrali dwie płyty, a potem Aphex Twina, któremu poświęcili naprawdę niezłą „Acoustikę” sprzed 4 lat. Po bardzo wiernych transkrypcjach warpowskich połamańców cofają się tym razem do źródeł, czyli Conlona Nancarrowa, który był de facto pierwszym programistą świata muzyki, pisał bowiem utwory o niespotykanej gęstości rytmicznej i komplikacji melodii – na pianolę. A zatem mało przydatne do wykonań ludzkich, co odważnym nie przeszkadza.
Największe wrażenie robi tu w sposób naturalny najpotężniejsza w zestawie kompozycja Michaela Gordona, kompozytora średniej generacji i jednego z założycieli Bang On A Can – jeśli możecie sobie wyobrazić kogoś dokładnie pomiędzy Steve’em Reichem a Nico Muhlym i Olafurem Arnaldsem, ciągle stojącego z głową w klasykach minimalizmu, ale przytupującego nogą do nagrań gitarowych, to dobrze trafiliście – jego nerwowe „Yo Shakespeare”  z 1992 roku to – poza miniaturami Nancarrowa – drugi mus na płycie Alarm Will Sound. Przeplatają to wszystko ciekawie miniatury Benedicta Masona (generacyjny rówieśnik Gordona), służące raczej rozluźnieniu rytmicznie spiętej atmosfery, a jako rodzynki służą kompozycje z dużym współczynnikiem zaskoczenia: Autechre ze swoim „Cfern” (tutaj to jedyna IDM-owa transkrypcja, ale zarazem doskonałe wykonanie) i „Agnus Dei II” Josquina des Prez – XV-wieczny utwór renesansowy, który w tej aranżacji brzmi, jak gdyby napisano go wczoraj. I to kolejny atut tej płyty – jeśli nie wymieniłem ich dotąd dość. Alarm Will Sound mają wizję tego, co chcą robić – równie precyzyjną, co ich wystukiwane na dwóch perkusistów „klasyczne” bity. Album jest spójny i autorski, mimo wszystkich autorskich niespójności w repertuarze.