Category Archives: krótkie piłki

Wyż Nisz to od dziś archiwum

Od dłuższego czasu staram się jakoś skoordynować swoje różne działania w sieci i Wyż Nisz, tudzież chacinski.wordpress.com, to najlepsze miejsce, skąd można przekierowywać do kolejnych. Układ tej strony będzie się więc znów zmieniał w najbliższych miesiącach, ale:
♦ Recenzje nowych albumów można znaleźć na POLIFONII.
♦ Opisy wydawnictw winylowych na TRZASKACH.
♦ Zapowiedzi i playlisty audycji radiowych – w HACEHA.
♦ Bieżące reakcje i informacje na TWITTERZE.
♦ Tutaj stopniowo rozbudowywać będę ARCHIWUM TEKSTÓW.
Nie należy też zapominać o stale aktualizowanym terminarzu NOWOŚCI PŁYTOWYCH.
Jeśli szukacie archiwalnych recenzji płytowych różnych wykonawców, publikowanych na tej stronie od roku 2007 do dziś, przewijajcie dalej, albo po prostu skorzystajcie z wyszukiwarki – jest po prawej stronie.
A jeśli chcecie się po prostu ze mną skontaktować, najprościej będzie zrobić to poprzez formularz poniżej…  Czytaj dalej

7 nowych kaset: Stara Rzeka, The Stubs i inni

kasety_kasety_nr

Pojawiło się w ostatnim czasie tyle ciekawych kaset, że aż musiałem je ponumerować na obrazku. Kolejno odliczmy:

1. SYNEK „Kołysanka do gwiazd” (Further) – ładny dark-ambientowy zestaw amerykańskiego artysty o oryginalnie brzmiącym pseudonimie, który muzycznie brzmi (już to pisałem na twitterze, więc  powtórka) jak – bardziej sobie wyobrażam niż wiem – Nowa Huta w zadymce. Warto posłuchać.

2. STARA RZEKA „Cień chmury nad ukrytym polem” (Few Quiet People) – C-50 w żółtej kasecie, jedyne 150 sztuk. Wersja CD już sprzedana (przynajmniej w pierwotnej, limitowanej wersji), więc pozostaje ta kasetowa – choć proszę nie zapominać, że to tylko jedna z dwóch wizji tej płyty, o innym programie niż CD. A że płytę mieć trzeba – trzeba się w tej sytuacji rozejrzeć za kasetą.

3. DEMDIKE STARE „The Weight of Culture” (Demdike Stare). Ambient, dub, techno w wersji dość już charakterystycznej dla duetu Demdike Stare, tym razem jednak w miksie i zarazem wydawnictwie o wiele mniej ważnym od dotychczasowych. C-70 opakowana w ciekawe tekturowe pudełko, w nakładzie 150 egzemplarzy, dawno już sprzedanym. Więc może jako lokata kapitału?

4. THAW „Thaw” (Instant Classic) – krajowy black metal, więc trochę poza moim kręgiem kompetencji, ale brzmią dobrze, czarna limitowana (66 egz., życzmy chłopakom 666 następnym razem) kaseta wyposażona w kod do ściągnięcia wersji cyfrowej. CD ukazał się nakładem Avantgarde Music.

5. KOMORA A „Mercury Time” (Monotype) – kolejne wydawnictwo tria Koszniec-Kowalczyk-Mikołajczyk, z gościnnym udziałem Emitera i Arszyna i brzmieniem, które w spektrum dźwiękowe kasety wpisuje się po prostu idealnie. Wdzięczne, tajemnicze i stylowe. W ramach serii Monotapes.

6. MIRT „Mud, Dirt & Hiss” (Catsun/Monotype) – najlepsze moim zdaniem z dotychczasowych wydawnictw Mirta, któremu coraz lepiej wychodzi sztuka zlepiania nagrań terenowych i syntezatorowych barw w jedną, sugestywną i spójną całość. W sumie w tym wypadku nawet trochę szkoda, że tylko na kasecie w limitowanym nakładzie, ale edytorsko bardzo ładna taśma.

7. THE STUBS „Golden Shower of Hits” (Instant Classic) – składanka dotychczasowych nagrań zespołu z pominięciem tych z najnowszej płyty, więc nie dość, że unikatowe i – jak zwykle w wypadku warszawskiej formacji – ładnie wydane, to jeszcze tanie – 16,66 zł za kasetę w nakładzie limitowanym do 66 kopii. Inwestycja lepsza od OFE, jak to określam na Polifonii.

Dziś w Nokturnie na antenie radiowej Dwójki od godz. 23.30 załoga Monotype, czyli będzie parę słów o wyżej wymienionych i jeszcze innych nowościach z tej oficyny.

DAVID BOWIE: Wyposażenie podstawowe

david_bowie_ziggy

Cieszę się, że zareagowałem jeszcze przy okazji 40. rocznicy wydania tej płyty w ubiegłym roku, bo dzięki temu uniknę kolejek, które mogą towarzyszyć zakupom tej edycji historycznego albumu po wydaniu nowej płyty „The Next Day”. A rzecz jest dość podstawową pozycją w dyskografii Davida Bowiego. Jednocześnie – jedną z najpełniejszych kreacji w muzyce rockowej. Prosta produkcja nie pozwoliła się jej bardzo zestarzeć, a album w tej rocznicowej wersji jest świetnie wydany – płyta winylowa nie jest tylko gadżetem, a towarzyszy jej DVD z wersjami audio 24 bit / 96 kHz, no i koperta z tekstami. Poza tym wróciła znana z wczesnych wydań „Ziggy’ego Stardusta” instrukcja „To be played at maximum volume”, a materiał został ponownie zremasterowany, już bez absurdalnego podbijania poziomu głośności, więc można się zastosować do tego, co powyżej. W dużym formacie napis „K. West” kłuje w oczy, jak gdyby miał być profetyczną zapowiedzią kultu Kanye Westa, ale chodzi o zakład kuśnierskie w Londynie, więcej na ten temat w jednym z przewodników po dziele, np. tutaj. A więcej o Bowiem w okolicznościowym tekście na Polifonii.

david_bowie_ziggy_coverDAVID BOWIE „The Rise and Fall of Ziggy Stardust & The Spiders From Mars”
RCA 1972/2012
Trzeba posłuchać: Od „Five Years” do końca.

SEBASTIAN BUCZEK: Przeszłość w przyszłości

Płyty wytłoczonej w tworzywie biodegradowalnym jeszcze tutaj nie było. A już na pewno nie tłoczonej w polikaprolaktonie. To ręczna robota – biały, nierówno przycięty 8-calowy placek nagrany po jednej stronie, z jednym tylko utworem Sebastiana Buczka – artysty pamiętanego za inny dość ekstrawagancki pomysł z CD-R-a „Wabienie dziewic”, który ukazał się 11 lat temu nakładem Mik.Musik. Tutaj mamy interesujące tworzywo, które można dowolnie formować po nagrzaniu do 70 stopni Celsjusza („Do czego gorąco zachęcam, także wtedy, gdy nagranie już nam się znudzi” – pisze autor)  i które przenosi nas w czasie w prehistorię epoki nagrań dźwiękowych, ze swoim ograniczonym pasmem, ciepłym charakterem, no i ulotnością, bo degradacja materiału (zamierzony element projektu) następuje w łatwy do prześledzenia sposób. Ciekawe jest to, że to archaiczne brzmienie przynosi polimer będący jakimś całkiem nowym wynalazkiem.

W warstwie muzycznej mamy tu klarnetową melodię, w warstwie opowieści – historię wsi Pogorzelec według legendy spalonej przez Napoleona po tym, jak nie chciała mu się oddać jedna z tutejszych dziewcząt. Choć to oczywiście także opowieść o słuchaniu, nawet przede wszystkim autotematyczne westchnienie na temat technologii nagraniowych. Wydawnictwo było już opisywane na blogu Pawła Franczaka. Opublikowane zostało przez nową oficynę Altanova Press. Do kupienia przez Serpent. Limitowany nakład – 67 kopii, otrzymany przeze mnie egzemplarz ma numer 34.

SEBASTIAN BUCZEK „Pogorzelec”
Altanova Press 2012
Unikatowe wydawnictwo, którego nie ma sensu oceniać w punktach. Posłuchać fragmentu można tutaj:

Single Speed 1

Nie ma co, winyl próbuje zabić przemysł mp3 (zgodnie z koszulkowym hasłem) – między innymi przypominając co młodszym, że pomysł na kupowanie pojedynczych nagrań nie przyszedł z iTunesem. Słowem: coraz więcej na rynku klasycznych „siódemek”, sporo też pojawia się ich w Polsce. Część siedmiocalowych płyt wchodzi na rynek wraz z dorocznym Record Store Day, o którym pisywałem już i tu, i w „Polityce”. Ale wiele z nich ukazuje się regularnie i zupełnie niezależnie. O ile nigdy do końca nie chwyciły single CD, to winylowe 7″ trzymają się dobrze. Oto pięć dowodów.

NIWEA „Wszystko”
Bocian Records 2012
8/10
25 PLN z wysyłką na stronie wydawcy

Żaden tam dodatek do dyskografii polskiego duetu, tylko żelazny punkt – dwa świetne utwory, jeszcze bardziej minimalistyczne w aranżacjach niż to ostatnio bywało. Po drugiej stronie singla utwór „Tło” z tekstem, który robi z niego nie tło, tylko równorzędne towarzystwo dla tytułowego „Wszystko”. Jedna z lepszych przenośni Bąkowskiego w ostatnim czasie: „Ja mam pokój z taką ciemną wnęką, że mi tam rośnie echo”. Płyta świetnie wytłoczona przez specjalizującą się w małych płytkach na 45 rpm krajową firmę Bocian. Okładka zaprojektowana przez wokalistę, co w tym wypadku dziwnym nie jest.

THE STUBS „Kill Yourself”
Instant Classic 2012
7/10
20 + 7 PLN za wysyłkę w sklepiku wydawcy

Mam słabość do garażowych rockandrollowców z Warszawy, o których długogrającym debiucie pisałem tutaj. Kojarzą się wprawdzie z milionem kapel, ale brzmienie mają rasowe i ich energia w skondensowanej dawce 4 utworów z „Kill Yourself” działa w pewnym sensie jeszcze mocniej. Jest tu tylko jedna powtórka z dużej płyty – „Time Machine”, w dodatku w nowej wersji. Kapitalne wrażenie robią przede wszystkim „Highway Demon” i utwór tytułowy, czyli strona A króciutkiej EP-ki, pięknie wydanej przez przykładającą się do edytorskiej strony Instant Classic. Biały winyl plus drukowana w środku okładka.

MIND OVER MIRRORS „Near Your Dwelling”
Dirty Knobby 2012
7/10
4 USD + przesyłka z US na stronie producenta

O zgrzytliwej i transowej muzyce Jaime’a Fennelly’ego z bardzo prostym, ale zaskakującym patentem przetwarzania brzmień fisharmonii, pisałem już kilkanaście notek niżej, wspominając też o jego bardzo dobrej grupie jazzowej Acid Birds. Tutaj mamy krótki wyciąg z techniki Fennelly’ego solo na małej czarnej płytce wytłoczonej w 500 egzemplarzach, która ani chybi będzie białym krukiem za kilka lat.

FUCKED UP „Police”
Deranged 2003
7/10
4,50 USD + przesyłka z Kanady tutaj

Klasyk kanadyjskich hardcore’owców, czyli ich pierwsza EP-ka, wydana – podobnie jak pierwszy LP – przez wytwórnię Deranged. Okładka imitująca DIY, antypolicyjny, rebeliancki przekaz i świetny utwór tytułowy – dwa pozostałe (strona B) już raczej dla twardych miłośników HC.  Nawet nie wiem, czy to wznowienie, mam wrażenie, że podobnie jak inne winyle w tym sektorze rynku nigdy po prostu nie wyszło z produkcji. Jeśli ktoś ma zestaw singli „Couple Tracks”, to „Police” będzie dobrym uzupełnieniem – tego materiału tam nie ma.

JACK WHITE „Love Interruption”
Third Man 2012
7/10
6 USD + przesyłka na stronie Third Man

Klasycznie wydany singiel z dużą dziurą (czyli pasuje do szaf grających) od lubiącego czarne płyty Jacka White’a. Niezłe uzupełnienie zestawu „Blunderbuss”, który może do najlepszych płyt White’a nie należy, ale na winylu prezentuje się świetnie. Bardzo dobra strona A, jeden z najlepszych utworów na nowym LP, plus niezła strona B z country’ową partią skrzypiec.

Przy tej okazji przepraszam za długie milczenie – zawsze jest ono efektem przeciążenia pracą w innych sektorach mojej działalności. W kolejnych tygodniach powinno być pod tym względem trochę lepiej, może uda się nadrobić przynajmniej część zaległości winylowych. Ta notka otwiera nowy cykl, który z racji zupełnie innego typu zainteresowań postanowiłem zatytułować „single speed”. Przy okazji: nie tylko płyt na 45 rpm na rynku przybywa. Wielkim newsem tegorocznego Record Store Day było pojawienie się wydanych przez Tompkins Square płyt na 78 rpm! Tutaj szczegóły. Czas zdjąć stare graty ze strychu, chyba że macie sprzęt najnowszej generacji, który rozwija także tę piękną archaiczną prędkość.

CLOUD NOTHINGS: Czarne jest białe

Krótko, bo na drugim blogu też co nieco na ten temat publikuję. Muzyka z kręgu dla mnie nie najbliższego, ale porywająco zagrana i świetnie wyprodukowana. Trudno powiedzieć, jak dużo do brzmienia Cloud Nothings wniósł Steve Albini, a jak dużo wypracowali sami po dwóch średnio przyjmowanych płytach. Na „Attack on Memory” też słychać narzekania, ale po prawdzie nie za bardzo widzę, na co można tu narzekać – tak równego, z zaangażowaniem stworzonego albumu czasem nie słychać miesiącami.

Może nie cała oferta Carpark Records – i współpracującej z nią Wichita Recordings – do mnie przemawia, ale mają świetną politykę, jeśli chodzi o albumy analogowe – sprzedają je w niemal takiej samej cenie co CD. Wytłoczony na grubym (180g) białym winylu i wyposażony w kody do ściągnięcia mp3 krążek Cloud Nothings ma wszystko, co każe inwestować w czarne. No dobra, jakość tłoczenia mogłaby być ciut lepsza, choć nie porównywałem tego z wersją CD i prawdę mówiąc nie pali mi się.

CLOUD NOTHINGS „Attack on Memory”
Carpark/Wichita 2012
8/10
Trzeba posłuchać:
„Wasted Days”

https://player.soundcloud.com/player.swf?url=http%3A%2F%2Fapi.soundcloud.com%2Ftracks%2F33713390 Cloud Nothings – Wasted Days by Tiago.Cristóvão.

CLAMS CASINO: Przykleiłem się!

Odkleiłem się ostatnio trochę od hip hopu ze świata, co tu kryć. Może dlatego artyści, dla których Mike Volpe podpisujący się jako Clams Casino robi beaty – Lil’ B czy Soulja Boy – nie należą do najczęściej przeze mnie słuchanych. Ale to, co robi ten człowiek, winduje go gdzieś do zupełnie innej galaktyki, bo te wszystkie podkłady instrumentalne bronią się bez głównych partii wokalnych rewelacyjnie. Fakt, jednym z ważnych składników podkładów CC są strzępki wokali, a nawet całe frazy, wokalizy – z reguły wnoszące mnóstwo klimatu i melodii – no ale nie zmienia to statusu całości. Do tego dochodzi klimat nielegalu – sample z Bjork, Adele i Janelle Monae raczej chyba nie zostały kupione, chyba że na płyty oryginalnych zleceniodawców, bo przecież nikomu nie opłacałoby się tego sprzedawać w tak niskim nakładzie, w jakim ukazuje się ten album. No i jeszcze szczypta niedowierzania, że producent o takiej wrażliwości – subtelny, melancholijny (nie na darmo jego EP-ka, o której pisałem na drugim blogu, wyszła w Tri Angle) – z miejsca idzie do hip hopu. Skojarzenia z Prefuse 73 ciągle są, ale zachowuje CC samodzielność. Jak błyskotliwie zauważył dziennikarz magazynu „Fact”: While the rest of the world spends all night EQing a kick drum to death, Clams Casino is building a legacy. W każdym razie jeśli ktoś jeszcze tego nie słyszał (z mojej strony to głębokie zaległości), to chyba warto reanimować ten blog nawet tylko w tym celu, żeby pokazać „Instrumentals”.

Materiał, który został udostępniony za darmo przez samego artystę w postaci elektronicznej, na płycie zdecydowała się wydać niekojarzona z tego typu dźwiękami wytwórnia Type. Dobry ruch. Pierwszy nakład – na kolorowych winylach – zszedł na pniu. Moje egzemplarze pochodzą z drugiego, czarnego, ale tak czy inaczej płyty, zmasterowane w Berlinie w D+M, mają bardzo dobrą jakość, dzięki której również przykleiłem się do tego wydawnictwa.

CLAMS CASINO „Instrumentals”
Type 2011
8/10
Trzeba posłuchać:
najszczęśliwsze numery to A/2, B/1, B/3 (!)