MARCIN CICHY: Przypadkowe spotkanie

meeting_by_chance

Spotkanie samo w sobie może nie było takie bardzo przypadkowe – w październiku na Sacrum Profanum, przy okazji remiksów Lutosławskiego miałem okazję znów widzieć na scenie reaktywowany duet Skalpel. Ale kolejnej EP-ki – czy w zasadzie zestawu dwóch 10-calowych singli – od Marcina Cichego występującego jako Meeting By Chance raczej się nie spodziewałem. Single są ładne, całość też dobrze wygląda, choć oczywiście można mieć wątpliwości, czy to na pewno Meeting By Chance. Lekko nujazzowe, ale utrzymane w hiphopowej tradycji, pełne dystansu, ładne nagrania z wokalnymi samplami i – momentami – cięcia w stylu Burnta Friedmana („Moon Rock”) to w tym wypadku przyjemność prosta do uzasadnienia, ale brak jakiegokolwiek opisu może zajść nieźle za skórę. Zestaw składający się z dwóch płyt 10-calowych na 45 obrotów wydany został w pełnym minimalizmie i w whitelabelowej tajemnicy/skromności – w dwóch wersjach: na białym lub czarnym winylu. Jak zapomnę powiedzieć dzieciom, że to Cichy, będą kiedyś musiały prowadzić wielomiesięczne śledztwo, nawet jeśli znają i lubią Skalpela.

MEETING BY CHANCE „Moon Rock/Numbers” 2×10″
White (and black) label 2013
7/10
Trzeba posłuchać: koniecznie „Moon Rock”. A poniżej od razu remiksy.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s