JEAN PICHE: Digitalis z wykopalisk

Po zeszłorocznym sukcesie Jürgena Müllera (kimkolwiek naprawdę był) Brad Rose z Digitalis nie odpuszcza i mam dużo zaufania do jego wyborów muzycznych. Choć zarazem nie mam zbyt wiele zaufania do prawdziwości archiwaliów, które odkrywa, więc gdy usłyszałem Jeana Piché, zapaliła mi się czerwona lampka: „uwaga na mistyfikacje!”. Ale słuchałem dalej.

Tym razem jednak o zmyśleniu nie może być mowy. Nawet kolega z radia potwierdził, że gdzieś kiedyś słyszał tego kanadyjskiego kompozytora muzyki elektronicznej na jakiejś składance. Miał zresztą niemałe szczęście – pod względem dyskografii Piché wygląda trochę tak, jakby nie istniał. Jedyny w praktyce album, „Heliograms” (czyli właśnie ten), ukazał się w roku 1982 nakładem małej wytwórni, która padła tuż po publikacji albumu, skazując go na kompletne zapomnienie. Tymczasem płyta, dokumentująca kompozycje Piché zrealizowane pod koniec lat 70. z wykorzystaniem cyfrowych syntezatorów (testował w uniwersyteckich studiach jedne z pierwszych systemów, pracował na maszynach przynoszących zaczątek techniki syntezy FM), zdecydowanie nie zasługiwała na dno szafy lub zatęchły magazyn. Szczególnie przepiękna kompozycja tytułowa niosąca nie tylko eksperymenty ze sprzętem elektronicznym, ale i ładną formę muzyczną. No i pierwszy na płycie „Ange”, w którym autor bawi się w przetwarzanie elektroniczne głosu i jego wtapianie pomiędzy inne instrumenty. W najsłabszych momentach „Heliograms” są wtórne wobec berlińskiej szkoły elektroniki. A w najlepszych brzmią jak nic innego. W okiełznaniu skomplikowanych algorytmów pomagały Kanadyjczykowi umiejętności programistyczne – dziś znany jest w świecie muzyki bardziej jako nauczyciel oraz właśnie programista.

Digitalis zadbało o bardzo staranny i chyba dość delikatny remastering Jamesa Plotkina, który zachowuje (nie słyszałem oryginału, ale rozpiętość dynamiczna robi wrażenie) dynamikę oryginałów. Pierwsza partia płyty wyszła na białym winylu, ale idę o zakład, że w ciągu najbliższego roku ukaże się jeszcze w drugim wydaniu i jakiejś innej wersji kolorystycznej – co prawda Jean Piché nie rozszedł się z miejsca tak jak niektóre inne płyty Digitalis, ale nie przestaję wierzyć, że po latach zostanie doceniony.

Uzupełniłem listę premier 2012.

JEAN PICHE „Heliograms”
Digitalis 2012
8/10
Trzeba posłuchać:
„Heliograms”, „Ange”.

4 responses to “JEAN PICHE: Digitalis z wykopalisk

  1. Jeśli chodzi o Jürgena Müllera to już prawie na 100% wiadomo, że to niejaki Norman Chambers a.k.a. Panabrite. Wystarczy posłuchać jego tegorocznych płyt (w tym tej wydanej przez Digitalis – „Soft Terminal”), a podobieństwa same się narzucą.

  2. no ja sie zorientowalem po pieciu zdaniach, a przy szostym zaczalem sie zastanawiac, co tu wlasciwie zaszlo i jak to usprawiedliwic.

  3. Prowadze blog gazetyprlu.blogspot.co.uk,gdzie jest troche starych gazet muzycznych.Bylbym wdzieczny gdyby mogl Pan umiescic adres w swoich linkach.Dziekuje i pozdrawiam.Maciej

  4. Odnośnik został dodany. Pozdrowienia, bch

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s