BALAM ACAB: Mechanicznie, onirycznie

Sygnalizowałem pierwszy longplay w Tri Angle tak długo, ale kiedy już do mnie dotarł, zamilkłem na ponad miesiąc. No i się przeterminował. Płyta Balam Acab nie jest bowiem tak wdzięcznym tematem, jak parę miesięcy wcześniej EP-ka „Sea Birds”. Wyszło trochę za bardzo mechanicznie, nieco przewidywalnie w porównaniu z tamtą krótką płytą – szczególnie w sferze sampli, zapętlania poszczególnych składników nagrania. A może po prostu Alec Koone to ciągle materiał na krótki metraż. Bo i stąd dałoby się wykroić świetną EP-kę. Nie odsłonił tu jakichś zupełnie nowych cech swojej swojej muzyki, która dalej opiera się na spowolnionych beatach i onirycznych wokalach z pogłosami. Może należałaby się tej płycie i gwiazdka więcej, ale zwyczajnie nie mogę zdzierżyć kolejnego nagrania zbudowanego na wokalu podciągniętym do tonacji myszki Miki.

Tri Angle niby mają styl, zaczęli historię tego nowego labela znakomicie, ale wydawane przez siebie winyle trzymają chyba gościnnie w składnicy złomu. Nie zdarzyła mi się jeszcze ich płyta, która nie byłaby poprzecierana czy nie miałaby jakiejś ewidentnej ryski. Ale może to kwestia tych wewnętrznych kopert z nie najwyższej jakości papieru. W każdym razie samo tłoczenie nie pozostawia nic do życzenia.

BALAM ACAB „Wander/Wonder”
Tri Angle 2011
6/10
Trzeba posłuchać:
„Motion” (ten znów kojarzy mi się z Prefuse 73), „Expect”.

3 responses to “BALAM ACAB: Mechanicznie, onirycznie

  1. mimo tej przewidywalności muzycznej album jest bardzo miły w odbiorze, szczególnie późnym wieczorem🙂 kompozycje utworów dobrze pomyślane, chociaż rzeczywiście przydałaby się większa różnorodność sampli. ale szóstkę dostawał tu już Magnetic Man, a Skream nawet niższą notę😉

    w wersji CD jest wydanie z dodatkową drugą płytą z czterema utworami.

    mięciutki nocny rider na jesień, do łatwego łyknięcia w całości np. podczas pracy na kompie.

    ze swojej strony polecam chillowy future garage/dubstep, lekko burialowy & balamacabowy w klimacie:

    Nocow – Ruins Tape (2011 G5 Music)

    z nowego brytyjskiego labela G5. do pobrania zupełnie free tutaj:

    http://gimme5.bandcamp.com/download?enc=any&from=email&id=3016883691&payment_id=3305770193&sig=a52106f9cd48ed1b300695d1a6288904&type=album

    naprawdę ciekawe sample, jak i cały LP.

  2. ach, jest jeszcze na nockę taki cudny i milutki LP japońskiego projektu:

    Spangle Call Lilli Line – Piano Lesson (2011 P-Vine)

    …ale to może przy innej okazji…😉

    [odtwarzacz Cowon X7 i słuchawki AKG K 450 naprawdę dają radę z formatami FLAC i APE, aż warto kupować FLACki]

  3. każdy dzień jest dniem straconym. szczególnie, jeśli dręczy Cię samotność. muzyka może ją zabić. podsumowanie wtorku: poznana dziewczyna z dwoma aplikacjami prawniczymi w planie b. jara się The Clash i ma w domu ołtarzyk ze zdjęciami członków klubu 27. w 150 metrowym własnościowym apartamencie na Ursynowie. na ścianie. u mnie w mieszkaniu zbita półka w łazience, wszystkie kosmetyki w wannie. opatrzony rozwalony łuk brwiowy. piękny plaster, który nie pochodzi ode mnie z domu. uczynny sąsiad? taksówkarz? minus 400 złotych na koncie po zabawie z Jackiem Daniel’sem. kompletna dzisiejsza samotność, którą wypełnia muzyka. odseparowanie i odreagowanie. Nocow. i pomyśleć, że kiedyś byłem szaleńczo zakochany w dziewczynie MC Marazma, która właśnie powiła mu potomka. ech, miłość. i muzyka. tylko dwa drogowskazy. przynajmniej na dzisiejsze popołudnie. lonely is an eyesore. może zrobi się jak w „wesołym miesiącu maju” 1968? chociaż klimat nie ten.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s