BEE MASK kontra TEMPORAL MARAUDER

Czyli jak znów zostałem kolekcjonerem – taki podtytuł mógłby nosić ten wpis. Bo z przerażeniem stwierdzam, że nie ominąłem dotąd żadnego wydawnictwa Spectrum Spools, pododdziału Editions Mego, którym opiekuje się John Elliott z Emeralds. I żadne z nich jakoś szczególnie mnie nie zawiodło, choć najsłabsza była z pewnością propozycja Formy z maja tego roku.

Po wakacjach nadrabiam zaległości sprzed nich, więc słówko o dwóch kolejnych płytach ze Spectrum (w przygotowaniu już kolejne). Najpierw Temporal Marauder. Nie wiem, ile prawdy jest w dość fantastycznej historii zespołu opisanej na stronie Spectrum Spools, ale przy okazji nieźle określa ona pozycję tej grupy (bądź solowego projektu, jeśli to wszystko jest tylko wymysłem) – pomiędzy Tangerine Dream a krautrockiem w stylu Cluster, czasem nawet Can – jak w pierwszym na płycie „Temporal Shift Reaction”, gdzie jest i hipnotyczny beat, i gitara brzmiąca jak u Michaela Karoliego. Całość też najmocniej uzasadnia fakt, że TM może być zespołem, a nie solistą wyposażonym w rozbudowane instrumentarium elektroniczne. Inne momenty przekonywałyby mnie jednak do tego drugiego. A może to sam Elliott?? Motywy i pomysły pojawiające się w głowie Marudera Czasu są dość wyświechtane, ale album znakomicie broni niezwykłe zróżnicowanie. A z tyłu słychać całe muzeum analogowych instrumentów. Czerwony winyl w jak zwykle (nie chce mi się powtarzać, bo u Mego to norma) perfekcyjnej edycji, bliżej siedmiu i pół pkt niż gołej siódemki.

Elliottowi dziękować możemy jednak najbardziej za odkrycie dla szerszego świata Chrisa Madaka, nagrywającego jako Bee Mask. I z kolei najlepszym dotąd wydawnictwem SS wydawał się właśnie album tego projektu „Canzoni…”. To, co dostajemy teraz, jest antologią różnych starszych nagrań Madaka – od roku 2003 – przejrzanych, trochę poprawionych i zebranych w długie formy wypełniające niemal (do tego już nas przyzwyczaił) całe strony podwójnego zestawu LP. Nie znałem wcześniej kaset wydawanych przez Madaka, ale to jest materiał równie ciekawy co poprzednia płyta Bee Mask dla Spectrum Spools. Masywne, mroczne drony z kosmicznymi świergotami w tle, chwilami nawet reminiscencje z Jarre’a, ale układane z taką dramaturgią, że nie sposób się od tego oderwać. Sporo naturalistycznych odgłosów – jedne jak z horroru, drugie niczym z surrealistycznego teatru dźwiękowego.

Madak kręci gałkami z fascynującym wyczuciem tempa, barwy i przede wszystkim dynamiki nagrań. Hipnotyzuje tam, gdzie teoretycznie powinien był przynudzić. Świetna okładka z niepokojącą martwą naturą, czerwono-różowy winyl pierwszej płyty, transparentny (przynajmniej u mnie) numeru dwa. Te kolorowe klienci zdążyli już chyba rozkupić, ale jest i zwykłe wydanie w kolorze czarnym. A od 30 sierpnia – jedna z pierwszych w katalogu Spectrum płyt kompaktowych. Dostępna będzie oczywiście – jak wszystkie wydawnictwa eMego – u Gusstaffa, który zresztą pomaga w produkcji wydawnictw CD dla austriackiej firmy.

TEMPORAL MARAUDER „Temporal Marauder Makes You Feel”
Spectrum Spools 2011
7/10
Trzeba posłuchać:
„Temporal Shift Reaction”, „Contempt (Part 2)”.

BEE MASK „Elegy for Beach Friday”
Spectrum Spools 2011
9/10
Trzeba posłuchać:
od początku do końca.

2 responses to “BEE MASK kontra TEMPORAL MARAUDER

  1. John Elliott ma u mnie +10 za zachowanie na scenie. Ostry headbanging do muzyki Emeralds, plus na koniec rzucenie sprzętem o ziemię i szybkie zejście ze sceny – to jest to!

  2. Pingback: 2+11 archiwaliów wydanych w roku 2011 | Polifonia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s