Monotype na pięć

To wpis trochę spóźniony w stosunku do audycji z cyklu HCH poświęconej w znacznej mierze premierom z Monotype, ale warto odnotować kolejną partie nowości z tej oficyny.

Przede wszystkim trio Neurobot i „Pętla Bohumina” (Monotype 2010, 7/10), materiał historyczny, bardzo ważny – nie tylko dlatego, że grupę współtworzyli Artur Kozdrowski (ze słynnej wówczas formacji CUKT, do której spotkania z Neurobotem doszło parę lat wcześniej), Jacek Staniszewski i Dominik Kowalczyk vel Wolfram. Także dlatego, że ten ciąg improwizacji nagrany w ciągu jednej nocy dziewięć lat temu spokojnie mógłby się ukazać dzisiaj, zatopione w szumach i hałasach ścinki z różnych płyt, nagrań terenowych i przechwyconych gdzieś z mediów robią momentami wrażenie intensywnością – szczególnie w najlepszych tutaj fragmentach „Eyjafjallajokull” (czyżby przewidzieli?) i „What Do We Need To Know?” (ktoś mi pomoże potwierdzić, czy te dialogi to fragment „Strefy mroku”?).

Byłem zauroczony wizją muzyczną preludiów Chopina, które nagrała dla Monotype Olga Magieres (mająca zresztą, jak się okazuje, polskie korzenie). Warte dużej dotacji z NIFC-u. Za resztę dźwięków (czyli większość) odpowiada Tetsuo Furudate i album wydaje mi się z lekka niespójny. Owszem, przez 23 minuty Christophe Charles czyta na muzycznym tle początkowe partie powieści „Błękit nieba” (napisane w 1935, opublikowane w 1957 roku) Georgesa Bataille’a, co ma spójność zapewniać, bo teoretycznie wszystko jest podporządkowane temu tekstowi. W praktyce ich wspólna płyta „Introduction of „Blue of Noon'” (Monotype 2010, 5/10) pozostaje dla mnie trochę rozłamana, ale może nie byłem jej w stanie przeżyć jak słuchowiska i za bardzo szukałem w tym płyty z muzyką.

Berlińczyk Michael Vorfeld i jego „Flugangst” (Monotype 2010, 6/10) to zewy z fabryki aluminium – przynajmniej tak brzmi ten album na perkusję i instrumenty smyczkowe, z którą najbardziej się kojarzy dźwięk instrumentów perkusyjnych wydobywany za pomocą smyczka. Robi wrażenie. Trzeba posłuchać: „Turbulenz”.

W podobnych kręgach słuchaczy amatorów znajdzie wspólny album Jasona Kahna i pioniera industrialu Z’EV-a – dwie długie improwizacje koncertowe na analogowy syntezator i perkusje. „Intervals” (Monotype 2010, 6/10) ma momenty i w przeciwieństwie do bardzo intelektualnej płyty Vorfelda całkowicie odrywa słuchacza od rzeczywistości, szczególnie słuchana głośno.

Największą niespodzianką jest jednak dla mnie płyta „Shadow Of A Rose” (Cat/Sun Records 2010, 8/10) grupy Mekanik Kommando. Holenderskiego zespołu nowofalowego z lat 80., którego stare płyty winylowe osiągają teraz ceny grubo powyżej stu euro – w szczególności właśnie najbardziej ceniona „SOAR”. Pochodzą z Nijmegen, co od razu skojarzyło mi ich z wczesnym Legendary Pink Dots (ten zespół miał i chyba do tej pory ma siedzibę w tym mieście). Mekanik Kommando wychodzą w stronę psychodelii i mają niecodzienne pomysły, ocieplają brzmienia electro dźwiękami melodyki, skrzypiec, a obok syntezatorów pojawiają się sample drumli. Gitara i buzuki poszerzają też spektrum akustycznych brzmień na tej pozornie tylko zimnofalowej płycie. Słychać fascynację folkiem, niekoniecznie tylko anglosaskim, czasem poszczególne partie (jak w utworze tytułowym) przypominają nawet afrykański folklor. Wokale mogą się kojarzyć właśnie z LPD, ale całość jest bardziej romantyczna, delikatna. W żadnym razie nie oznacza to jakichś wspólnych wpływów – MK wydają się wolni od jakichkolwiek i to jest ich olbrzymia zaleta. Pojedyncze ich utwory można znaleźć na YouTube i SoundCloudzie, ale nie zauważyłem tam niczego z tej płyty, a niespecjalnie przypomina ona poprzednie dokonania zespołu. Z tej warto posłuchać w pierwszej kolejności: „A Picnic In a Castelgarden”, „Run Rintintin Run”.

A posłuchać wszystkiego – i ściągnąć w mp3 – można jak zwykle za darmo. Ja bym tam raczej inwestował pieniądze przynajmniej w część pięknie wydanych (większość w dobrze wykonanych ecopakach) płyt Monotype, bo wiele z nich to limitowane edycje, które w przyszłości może spotkać podobny los, co winyle grupy Mekanik Kommando.

4 responses to “Monotype na pięć

  1. @ Pętla Bohumina:
    „Eyjafjallajokull” – nie, nie przewidzieliśmy🙂 Przez długi czas utwory z „Pętli Bohumina” (jak i sama płyta) nie miały tytułów. Pojawiły się one gdzieś w maju 2010, gdy było już wiadomo, że materiał się ukaże się nakładem MonotypeRec.
    „What Do We Need To Know?” – dialog pochodzi z filmu „Earth Vs. The Flying Saucers”.
    Dziękuję za miłe słowa o płycie🙂
    – W

  2. Pingback: Polifonia » Archiwum bloga » 13 polskich płyt roku

  3. Pingback: Polifonia » Archiwum bloga » 15 staroci odkurzonych w roku 2010

  4. Pingback: Wydaje się w Polsce: Monotype | Polifonia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s