Oszukana opera – oszukany musical 7:5

Tym razem pojedynek duetu David Byrne & Fatboy Slim (z gościnnym udziałem kilkunastu wokalistek) kontra The Knife (z gościnnym udziałem Mt. Simsa i Planningtorock).

Kompletnie mi tu nie przeszkadza, że obie płyty przynoszą fundamentalne oszustwo – „Here Lies Love” przypomina musical spójną i lekko potraktowaną tematyką, a „Tomorrow, in a Year”  otwarcie zmaga się z formą operową, choć w rzeczywistości jest od niej bardzo daleko. Ani w jednym, ani w drugim nie ma w pełni nakreślonej narracji musicalowej czy operowej. To są w zasadzie koncepcyjne albumy poświęcone dwóm postaciom – odpowiednio Imeldzie Marcos, wdowie po dyktatorze Filipin, i Karolowi Darwinowi, twórcy teorii ewolucji. A życiorysy postaci opowiedziane obrazkami muzycznymi ze spójną fabułą nie mają wiele wspólnego. No ale zostają podobieństwa muzyczne – totalnie mainstreamowa, piosenkowa forma w opowieści Byrne’a i klasyczny wokal szwedzkiej śpiewaczki Katriny Wahlin u The Knife. Jedna i druga płyta ma walory niecodziennej formuły na styku różnych gatunków.

Mnie jednak te płyty kojarzą się przede wszystkim jeszcze inaczej. Albumu Byrne’a z Normanem Cookiem oczekiwałem z wielką niecierpliwością i w zasadzie byłem przekonany, że efekt będzie na wysokim poziomie. Opery The Knife bałem się słuchać, znając skłonności rodzeństwa Dreijer, szczególnie Karin, do egzaltacji, napuszenia, nadmiernej teatralności. Efekt kompletnie mnie zaskoczył, bo to „Here Lies Love” okazało się nieudaną płytą dla wszystkich, a „Tomorrow, in a Year” całkiem niezłą płytą dla wąskiej publiczności, słucham tego właśnie po raz kolejny z jeszcze większym zaciekawieniem niż dotychczas.

A. Oszukany musical Davida Byrne’a i Fatboy Slima

DAVID BYRNE & FATBOY SLIM „Here Lies Love”
Todomundo/Nonesusch – 5.04- 2CD
5/10

1. Spodziewałem się bardzo dużo. Dostałem dużo, owszem, ale tylko w sensie ilości materiału.

2. Gościnnie pojawiają się tu: Florence Welch, Candie Payne, St. Vincent, Tori Amos, Martha Wainwright, Nellie McKay, Steve Earle, Cyndi Lauper, Allison Moorer, Charmaine Clamor, Róisin Murphy, Camille, Theresa Andersson, Sharon Jones, Alice Russell, Kate Pierson (B-52s), Sia, Santigold, Natalie Merchant i Shara Worden (My Brightest Diamond).  Liczba gościnnie pojawiających się gwiazd jest więc w stanie wypełnić średniej wielkości recenzję prasową. Przy czym te, które rzeczywiście okazały się tu potrzebne, można wymienić na palcach jednej ręki: Florence, Santigold, Martha Wainwright, Nellie McKay, ewentualnie Cyndi Lauper.

3. Płytę wypełnia wyłącznie przewidywalny pop. Autorzy pisali nagrania pod konkretne wokalistki, zamiast wyprowadzić je z dotychczasowej formuły. Dlatego „Don’t You Agree” z Roisin Murphy brzmi jak Moloko, „The Whole Man” Kate Pierson brzmi jak B-52s itd.

4. Na poziomie produkcji muzycznej album nic nie wnosi, co zaskakujące – tak w wypadku Byrne’a, jak i Fatboy Slima. Z nowatorskich rzeczy mamy tu nowy sposób wpuszczania publiczności w maliny: najlepszy numer wydajemy na singlu rozpowszechnianym zupełnie za darmo. Tak było z „Please Don’t” (ft. Santigold), który okazuje się zdecydowanie najlepszym utworem na płycie.

5. Jest wątek polski. Byrne twierdzi, że o dworskich rządach współczesnych dyktatorów zapragnął opowiedzieć po przeczytaniu „Cesarza” Kapuścińskiego. Się obudził.

6. O wielu płytach mówi się, że są czymś więcej niż tylko sumą poszczególnych nagrań. Ta płyta w całości jest warta mniej niż suma wszystkich utworów.

.

B. Oszukana opera The Knife

THE KNIFE IN COLLABORATION WITH MT. SIMS AND PLANNINGTOROCK „Tomorrow, in a Year”
Rabid Records/Sound Improvement – 1.03 – 2CD
7/10

1. Spodziewałem się niewiele, a dostałem nieźle rozwijający się – przynajmniej na pierwszej płycie – album koncepcyjny.

2. Gościnnie pojawiają się tu Brytyjka Janine Rostron, Amerykanin Matthew Sims, do tego jeszcze wiolonczelistka Hildur Guðnadóttir (znana też z ciekawych ambientowych nagrań solowych), mezzosopranistka Kristina Wahlin, aktorka Lærke Winther Andersen z Danii i szwedzki wokalista Jonathan Johansson. Sporo, ale całkiem kameralnie jak na operę.

3. Płytę wypełnia muzyka awangardowa pierwszej wody (rozpoczynająca się jak wychodzenie organizmów z wody) powoli rozwijająca poprzez odgłosy terenowe z różnych stron świata rejestrowane przez Olofa Dreijera wymieszane z syntezą elektroniczną. Brzmi to do pewnego stopnia jak antyreklama płyty z muzyką, ale dwoma pierwszymi utworami rzecz kompletnie wyjmuje słuchacza z kontekstu, w jakim się akurat znajduje. Wciąga, dozuje wrażenia i każe nastawić się na wyłączny odbiór muzyki, jakkolwiek patetycznie by to brzmiało.

4. Na poziomie produkcji muzycznej płyta jest ciekawa, bardzo różnorodna, świetnie wtapia operowy wokal w elektroniczne tło, ale przy tym pozostaje rozłamana między eksperymentalny cd1 i zdecydowanie bliższy muzyce The Knife (a bardziej nawet Fever Ray) cd2. Tak jakbyśmy od Cezarego Duchnowskiego przeszli stopniowo do Dead Can Dance.

5. Jest wątek polski. 12 czerwca „Tomorrow, in a Year” pojawi się w wersji scenicznej w Sali Kongresowej w Warszawie. I radzę już dziś rezerwować bilety, bo strzelam, że nie będzie o nie łatwo. Istotne jest to, że wersja na scenę przynosi też stronę audiowizualną, a kolejnych przedstawień nie będzie.

6. O wielu płytach mówi się, że niosą przerost formy nad treścią. Ta przynosi zbalansowane połączenie kalkulacji Olofa Dreijera, który kodem znalezionym u Richarda Dawkinsa próbował muzycznie rozszyfrować dzieło Darwina, i jego siostry, której żywiołem wydaje się raczej oddanie nastroju opowieści. Z drugiej strony, nie chciałbym by przerost formy nad treścią dotknął tej recenzji, a z przerażeniem stwierdzam, że do tego zmierzam, a więc to by było na tyle.

8 responses to “Oszukana opera – oszukany musical 7:5

  1. W kategorii BRZMIENIE The Knife jest w tym roku póki co bezkonkurencyjne.

  2. Rzeczywiście The Knife nagrali doskonałą płytę, przez całe „Geology” mam ciarki.

    W kontekście, tegoż jakże majestatycznego dzieła, równie interesująco wygląda projekt Albarna – http://muzyka.onet.pl/10174,2161944,newsy.html

  3. po recenzji bartka i waszych komentarzach mam wrażenie, że coś przegapiłem, na te kilka podejść do tomorrow… wszystkie zakończyły się fiaskiem, nie wiem, czego oczekiwałem, uwielbiam wcześniejsze albumy the knife (to są takie rzeczy, które przechodzą próbę czasu, włączasz po kolejnym roku, a one wciąż są świeże, brzmienie jest niepodrabialne), także fever ray, już bardziej wymagające, ale klimat i odpadłem, choć nie za pierwszym razem, przy tomorrow się poddałem, za bardzo awangardowe wydało mi się, ale, fakt faktem, podszedłem z przekonaniem, że to będzie kontynuacja dawnej linii, i w pewnym sensie jest, nawet krok dalej, tylko ‚zradykalizowanie’ formy, nie przebiło mi się do ‚duszy’, czuję jednak, że nie doceniam, że przede mną – katalizatorem recenzja bartka – następne próby podejścia do tej odsłony knife, wish me luck

  4. Zadbaj o dobre głośniki, czasem jednak się przydają. (Bo jak pewnie zauważyłeś – dobrych kompozycji na tej płycie wiele nie ma. W ogóle – kompozycji?)

  5. @krzysiek –> Nic na siłę. Nie wszystko, nie dla każdego, nie od razu, nie zawsze. Jak mówi moja żona (w temacie The Knife jak najbardziej): „Chcesz, żebym sobie poszła?”

  6. Nie wiadomo, czy ta plyta jest czyms dobrym czy zgola oszukanczym? Od razu wesze tutaj podstep ala John Z. z jego „klasycznymi” odjechanymi na teze kompozycjami. Co mi tu Zorn bedzie, kiedy my tu w Polsce mieli Szymanowskiego i Lutoslawskiego? 😉 Wypadaloby wiec moze sie zapytac kogos madrego, bezstronnego kompozytora/krytyka/muzykologa od muzyki powaznej, no ale czy cos to da? Jakos nie widze Pawla Szymanskiego pochylajacego sie nad tym utworem.🙂.
    Nie wiem, brzmienie rzeczywiscie niesamowite, ale mam wrazenie sluchajac tej plyty (ktora nawet mi sie podoba przez zwykla ciekawosc), ze mamy „tutaj doczynienia”z czyms co udaje, a nie jest. Przerostem formy? Na pewno ale „przeladowany” Sirius Stockhausena to tez nie jest. Dlaczego? Po prostu sie to czuje. A ROCKA trzea czuc, nie?🙂

  7. Pingback: 8 wynalazków roku 2010 | CHACIŃSKI

  8. Pingback: Najmodniejszy zespół z miasta jedzie na wieś | Polifonia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s