Na tyle przyjemne, że z pewnością nielegalne

Żyjemy, niestety, w ciekawych czasach. Co stwierdzam ze smutkiem, bo ledwie skończyłem żegnać okolicznościowym tekstem Malcolma McLarena w moim nowym miejscu pracy, a tu przychodzi okres pożegnań w skali, o jakiej dotąd nie słyszałem. I jak zwykle w czasie żałoby narodowej (a z żałobami mamy ostatnio do czynienia regularnie, choć takiej sobie nie przypominam nawet z podręczników historii) próbuję zgłębić pewien problem. Jakimi ścieżkami podążają myśli tych, którzy układają medialną oprawę dla smutnych uroczystości? I co grać, żeby pamięć o zmarłych nie została zbeszczeszczona, a zarazem – by miało to fundamentalny sens? Najlepiej, jak widać z licznych przykładów, muzykę poważną. Niezależnie od tego, czy wesoła, czy też smutna. Niezależnie od tego, czy tylko udaje poważną. Potem jazz – najlepiej bardziej chill niż avant, mimo że ten pierwszy służy częściej rozrywce, a ten drugi częściej idzie w stronę sztuki. A jeśli chodzi o koncerty i przedstawienia, to lepiej na wszelki wypadek odwołać wszystko. Włącznie z występami związanymi z rocznicą katyńską, które przecież wesołkowate nie mogły być z natury.

To stwarza pole dla działań szarej strefy. A raczej: podziemia. Konspiracji ludzi, którzy po cichu, w swoich domach, oddają się nielegalnym i antynarodowym przyjemnościom muzyki, która oficjalnie nie została uznana za muzykę żałobną. Oto zatem płyty, które nastręczają takich problemów. Nie mówcie o nich nikomu. Przez tych kilka dni zachowajcie ich tytuły dla siebie, nie zdradzajcie nawet rodzinie i najbliższym przyjaciołom. Ja was do niczego nie namawiałem. Ja tylko chciałbym powiedzieć, że można mieć inny wybór w te dni niż ten między „Golgotą Świętokrzyską” a „Requiem” Mozarta.

OKAPI & ALDO KAPI’S ORCHESTRA „Love Him”
Illegal Art – 29.03 – CD
7/10

Jeśli macie jakiś namacalny dowód istnienia Aldo Kapiego, to bardzo o taki proszę, bo z punktu widzenia wyszukiwarki internetowej wydaje się, że istnienie tego Kirgiza jest po prostu wątpliwe, a w moim egzemplarzu „Encyklopedii Muzycznej” nic na jego temat nie piszą. A w zasadzie to jestem nawet przekonany, że włoski turntablista występujący jako Okapi po prostu stwierdził, że wymyślony kirgiski kompozytor awangardowy z początków XX wieku (1914-1952) będzie ściemą tak trudną do udowodnienia, że wręcz idealną. Jedyny słaby punkt tej ściemy to fakt, że nazwisko Aldo Kapi zawiera w sobie nazwę projektu – Okapi. Tu już widać jak na dłoni ścieg krzyżykowy. Natomiast biogram, który publikuje autor we wkładce swojej płyty – kolejnej we Włoszech, ale na świecie pierwszej, wydanej w barwach świetnego Illegal Artu – jest lekturą bardzo, ale to bardzo wiarygodną. Prawdę mówiąc bardziej mi się chce w to wierzyć niż we wszystko, co widzę za oknem.

Tak się zdarzyło, że właśnie płyta Okapi jest moim soundtrackiem do podróży po Warszawie w tych smutnych – ale i dziwnych – dniach. Muzyka zszyta z filigranowych sampli, lekko zabawkowa w charakterze dobieranych dźwięków, ale nie nazbyt zabawowa jako całość, bo mimo gęstych rytmów nie jest to album do tańca. Nie jest to niczym nie skrępowana plądrofoniczna prywatka, jak u Girl Talk. „Love Him” ma chwilami charakter muzyki klasycznej, filmowej, eksperymentalnej, momentami egzotycznej. Z elementami jazzu. Tylko w paru momentach pojawia się rytmika microhouse’u, a raz hard techno. Tak, aż tak różnorodna to płyta! Filippo Paolini (tak się nazywa Okapi prywatnie) wylicza na końcu listę swoich źródeł (czym już zupełnie pogrąża koncept kirgiskiego kompozytora). Od Johna Adamsa i Aksak Maboul, przez Ryoji Ikedę i Alana Lomaxa, po Arnolda Schönberga i The Temptations, Edgarda Varèse’a. Niewiele znajdziecie tu fragmentów oczywistych, wszystko to razem, sklejone samplerskim klejem Rzymianina prezentuje się jak najzupełniej spójne autorskie nagranie.

Na stronie Illegal Artu jak zwykle mp3 za friko i płyta za cenę regulowaną. Z wydanym nieco wcześniej Junk Culture trochę przydołowali, ale dopóki będą trzymali taki poziom jak na Okapi, nie przestanę ich tu promować. Na koniec w najgłębszym sekrecie fragment tej płyty:

16 responses to “Na tyle przyjemne, że z pewnością nielegalne

  1. Grrr… W pracy koledzy katują mję jakimś bliżej nieokreślonym radiem, w którym naokoło-wojtek lecą Dwa Najsmutniejsze Zespoły Świata – Radiohead i Portishead. Dobrze, że mam ajpoda.

  2. Poważka jest dla nich pewnie najprostszym i najbezpieczniejszym rozwiązaniem. Gdyby musieli robić selekcję piosenek… która jest dość smutna, a która ma już zbyt żywy rytm? Może w ogóle bez perkusji? No i co ze słowami?

  3. Slowa zdecydowanie odpadaja.

  4. (co tam Muzyka:) Baseny, panie zamknięte: baseny. woda = Rozrywka. sport – rozrywka. nic, tylko…
    (= wiadomo,)

  5. Fajnie, że jesteś w Polityce, która została daleko w tyle za współczesną muzyką. No i że z głodu nie umrzesz na bezrobociu:)

    Pzdr!

  6. @Pablo Renato –> też się bardzo cieszę. I z jednego, a tym bardziej z drugiego.🙂
    Pozdrowienia!

  7. no właśnie też od razu pomyślałem o nowym miejscu pracy, bo Polityka to jedyny tygodnik który kupuję, ale muzyka tam leży (a jak pisze o niej pewien pan o nazwisku na P, to straszne bzdury wychodzą).

    gratuluję i proszę walczyć dla siebie o więcej niż recki dwóch płyt.

  8. a ja zawsze myślę o trudności przeprowadzenia muzycznej akcji żałobnej (muzyka ciszy i smutne playlisty) w kraju anglojęzycznym. tam oprócz rytmu i brzmienia trzeba jeszcze śledzić teksty. u nas np. (świetne zresztą) A Time To Be So Small Interpol z tekstem:

    ‚when the cadaverous mob
    Saves his doors for the dead men
    You cannot leave’

    przechodzi bez problemu. sztuczne ograniczenia żałoby obnażają się w każdej chwili.

    PS gratuluję przejścia do Polityki! Może wreszcie nie będę przerzucał muzycznego Afisza. Pozdrawiam!

  9. ja w takim razie czytał będę w necie (dział muz. P), bo nie kupuję (ze względów, o których tu nie będę mówił, bo nie po tu jesteśmy)… sam muzycznie sopersoul rec. w te dni klimaty, a dziś w nocy obadam w takim razie okapi

  10. panie Bartku, pan wyłączy ten snapszot

  11. @B –> Ależ to jeden klik, panie B – i wyłączone. Zajmuje mniej czasu niż napisanie komentarza😉

  12. Due to public demand – wyłączone. Orliński pisze, że to wiocha, a ja sporo wiary pokładam w tym człowieku, więc nie będę czekał, aż sobie wszyscy powyłączają we własnym zakresie (co naprawdę jest banalnie proste).
    A teraz czekam, aż ktoś, kto jednak lubił mShots, głośno zaprotestuje, he he.

  13. Dziwię się trochę tym unikom przed muzyką inną niż poważna, choć dzisiaj w Trójce usłyszałam już kilka rzeczy z wokalem i bardziej „nowoczesnych”. Mnie np. różne ciekawe głosy w muzyce bardziej pomagają w uwolnieniu emocji niż muzyka poważna, no ale są gusta i guściki.
    Więc dzięki za ten wpis Panie Bartku (chociaż śledzę blog już od dłuższego czasu).
    Pozdrawiam

  14. Swietny sample z Aksak Maboul!!! Dziekuje za zlamanie zalobnych tonow – byloby nam wszystkim lzej na duszy, gdyby muzyka zalobna wyszla poza typowa ckliwosc i patos.

  15. Pingback: Tweets that mention Na tyle przyjemne, że z pewnością nielegalne « CHACIŃSKI -- Topsy.com

  16. dziękuję uprzejmie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s