Gotyk w dobrym guście (z odrobiną Chopina w tle)

kreng_lautopsieKreng „L’autopsie phénoménale de Dieu”, Miasmah
premiera: 22.06, źródło: Boomkat.com (mp3)
7/10

Choć uchodzi to za ambient, nie ma z nim wiele wspólnego. To muzyka w pewnym sensie staroświecka, sięgająca znacznie głębiej niż wynalazki Briana Eno. Nawiązuje wprost do XX-wiecznej kameralistyki. A jeśli już tropić jej źródeł w latach 70., to należałoby raczej zwrócić uwagę na francusko-belgijską odnogę sceny RIO, czyli Art Zoyd i Univers Zero. To wręcz idealna kontynuacja dla nich, bo Kreng – a właściwie Pepijn Caudron, też Belg skądinąd – przenosi ich pomysły w nowocześniejszą przestrzeń, gdzieś bliżej rejonów Deathproda. W fakt, że to jego debiut, niełatwo uwierzyć.
Podobnie jak tamci Kreng jest powolny, eksponuje pojedyncze dysonansowe akordy, szelesty i „niemuzyczne” hałasy instrumentów. Wszędzie też słychać trzaski winylowej płyty i drobne brudy – to akurat cecha spajająca cały repertuar norweskiego Miasmah (było na Elegi, Jacaszek też blisko na „Trenach”). Do tego dodają filmowe pomysły nadawany przez zarejestrowane krzyki, potem płacz kobiecy (nałożony na dźwięki preludium Chopina i delikatny perkusyjny podkład w utworze numer 6), a wreszcie jakiś okrutny dialog z posępnymi smyczkami i arią operową w tle. Słychać w nich, że Caudron zajmował się muzyką teatralną, ilustracyjną i emocji szuka w sposób naturalny w ludzkich dialogach. „L’autopsie…” to idealna muzyka do jakiegoś współczesnego filmu gotyckiego. Ma w sobie romantyczną stronę mroku i horroru, mnóstwo melancholii, ale bez natrętnego eksponowania fascynacji złem. Szczególnie jeśli zestawić ją z ostatnimi pomysłami doom metalowców.

Kreng – Meisje in auto (Naar Prelude No. 20 in C Minor van F. Chopin)

11 responses to “Gotyk w dobrym guście (z odrobiną Chopina w tle)

  1. Na pewno ciekawy album i nie łatwy w odbiorze. Fajnie, że przypomniałeś mi o RIO, bo bardzo lubię Univers Zero (choć akurat nie słychać za bardzo inspiracji tą grupą na tym albumie wg. mnie), a Art Zoyd nie znam, co muszę nadrobić w takim razie. Gdyby poszedł powiedzmy w ślady Henry Cow, to już w ogóle byśmy mieli wariackie dzieło. A tak dla mnie jest to coś z pogranicza demonicznej muzyki konkretnej i wyżej wymienionych u Ciebie stylów. Wspomniałeś Bartku o Deathprodzie. Słyszałeś może już nowy Supersilent? No i ciągle nic nie piszesz o płycie pana Sylviania :p A czekam na twoje zdanie, bo słyszałem u ciebie w audycji, że zatrzymuje czas.😉

  2. Zrobiłem sobie w zeszły weekend powtórkę z awangardy, od Univers Zero aż po U Totem. I jednak z upływem czasu Art Zoyd wyrasta mi na lidera ruchu, znaleźli złoty środek.

  3. A którą płytę najbardziej polecasz Art Zoyd? Ja myślę, że „Heresie” Univers Zero żadna nie przebije. Szatan, czarna msza, mrok czy po prostu same dysonanse, tyle złowróżbnego piękna wychodzi z tego, że aż dziw bierze. Nie jeden black metalowy zespół mógłby narobić w portki, jakby go zostawić z tą płytą w pokoju bez światła.

  4. A mnie „Heresie” właśnie znudziło teraz, gdy jeszcze kilka lat temu było na awangardowym topie. Właśnie zbyt przegięte w dysonanse, za mało tam muzyki jak na mój dzisiejszy gust. Trudno.

    Art Zoyd: „Symphonie pour le jour ou bruleront les cities”, „Musique pour l’odyssee”, „Generation sans futur” – to moja wielka trójka. Jeśli trudno wskazać numer 1, to trzeba po prostu iść chronologicznie, do czego zachęcam.

  5. Dzięki za rekomendacje. Bardzo mnie ciekawi jak wypadną ci panowie. Zdam raport niedługo ;P

  6. W tym starciu akurat też stoję po stronie Univers Zero. Kapitalny zespół. „Ceux du dehors” to też rewelacyjna płyta.
    Co do wpływów – to jasne, że Kreng nie ściągają z UZ czy Art Zoyd, być może nawet się nimi nie inspirują, ale w twórczym przerabianiu muzyki kameralnej są po prostu kolejnym ogniwem tego samego zjawiska. Słowem: mają tych samych ojców, może bardziej Strawińskiego niż Bartóka (o ile w tropieniu wpływów muzyki współczesnej ktokolwiek zechce mi uwierzyć).

  7. Właśnie dziś słuchałem „Ceux…” i wypada niewiele gorzej od „Heresie”. Uwierzyć ci jak najbardziej można, o czym pisałem na RYM czemu (Mariusza też można pod to podciągnąć)🙂 Same przyrównanie estetyki Krenga do źródła RIO jest o tyle zaskakujące, co po dłuższym zastanowieniu trafne. Za cholerę bym chyba na to nie wpadł, ale wiem, że co innego mi krążyło po głowie jak go słuchałem, tylko nie pamiętam co… heh

  8. awfully.naked

    ja daję 6/10

  9. Przepraszam za offtop, ale muszę się gdzieś zapytać: nie sądzicie, że ocenianie muzyki w jednowymiarowej skali jest bardzo krzywdzące dla tej sztuki i strasznie ją spłyca?

  10. Panie Bartku, co pan może polecić w pododbym kilmacie do tego albumu?

  11. @dev –> To, co wymieniłem w tekście, czyli Univers Zero (wczesne) i Art Zoyd (z tych „staroświeckich”) oraz Deathprod (z tych nowych – ambientowych). Elegi też może być, ale lżejsze. Warto też sprawdzić – z klasycznych dark-ambientowych rzeczy – Coil oraz Nocturnal Emissions. A to i tak pewnie nie wyczerpuje sprawy…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s