Poprzedni album to były ładne nudy…

Tropem Doktora House’a, czyli jeszcze więcej Vicodinu. I jeszcze więcej muzyki The Field, przy czym ilość przekłada się na jakość

– Wiesz, że takie dywagacje w formie rozmowy to podobno „czerstwy porcysiowy pomysł”?
– Taaa, czytałem dwa wpisy niżej w komentarzach.
– Czyli masz świadomość?
– Taaa, czytałem wcześniej też „Dialogi” Platona.
– No i co to ma za związek?
– Taaa… Świadomość to… Przepraszam. Na maksa czerstwy.
– No właśnie. Na to czekałem. Nowy The Field też czerstwy.
– Prowokatorze!
– Tak piszą. W „Rolling Stonie” napisali nawet, że czasem daje takiego kopa jak Vicodin, a czasem nie.
– Kurczę, co za Pearl Harbour im urządzili. A właściwie jemu, bo to jeden Szwed. Popieprzyło ich kompletnie od tego „Doktora House’a”.
– A ty co sądzisz na ten temat?
– Coś takiego:

thefield_yesterday_and_today>>>>5<
THE FIELD „Yesterday and Today”, Kompakt
premiera: 18.05.09, źródło: Amazon któryśtam

– Bez jaj z tą piątką. Przecież to „From Here We Go To Sublime” był strzałem. Nawet małe dziecko wie. Ten nowy to już koniec.
– Niespecjalnie. Tamto były ładne nudy, z grubsza biorąc. Jak dla małych dzieci. A ten nowy – jak go nazywasz – może nie jest jeszcze genialny, ale na pewno lepszy. Głębszy, cieplejszy, bardziej oryginalny.
– Prowokatorze!
– Jaki tam prowokator. Posłuchaj sobie „Leave It”. Nic tu się nie kończy. Przeciwnie. Niech mi się rozmagnesują stare kasety, jeśli tu się coś nie zaczyna. Nowy New Order, mój drogi. New Order XXI wieku. Nowy rok się na dobre zaczął w muzyce.
– Nowy New? Hm, coś w tym jest. „The More That I Do” to też coś w tych okolicach. Ale też w stronę Cocteau Twins ze względu na ukradzionego sampla. Bo że minimal techno, to wiadomo. Że John Stanier gra jak automat, też wiadomo. Mnie się tam bardzo podoba jeszcze „Everybody’s Got To Learn Someone”. Kojarzysz?
– Tak, utwór nawet bardziej niż wykonawcę. Ale muszę przyznać, że oryginału to właściwie w ogóle nie skojarzyłem. Oni tam nawet nie dochodzą do refrenu.
– Oryginału? A kto taki to grał?
– James Warren i zespół The Korgis. Przebojów za dużo nie mieli. Oprócz tego jednego.
– Skąd ty w ogóle wiesz takie rzeczy?
– Nie wiem, żona sprawdziła i mi powiedziała.
– Dobrze mieć żonę w takim razie.
– Nowe The Field też dobrze mieć.

5 responses to “Poprzedni album to były ładne nudy…

  1. Jako zdeklarowany kibic ładnych nudów (od Eno do Eluvium) sercem pozostaję przy „From Here…”, ale „Y&T” znów bardzo zacne.

  2. marceliszpak

    Miałeś taki wpis, o frazach recenzenckich, co momentalnie zniechęcają. To ja bym proponował uzupełnić o ‚nowy New Order’🙂

  3. już się trochę forma dialogu przejadła i nie w tym rzecz czy to porcysowe czy Platonowe.

    a druga sprawa – ten porcys staje się obsesją i coraz żałośniej to pobrzmiewa. dla mnie ich zagrywki zagrywki słabe i smutne, ale odbijanie piłeczki przez redaktora dobrze o nim też nie świadczy. widać na podatny grunt trafili. trzeba mieć na tyle klasy, żeby się do pewnego poziomu nie zniżać i po prostu olać, a Pan sie pogrąża niestety. a piszę w sumie z sympatii

  4. @jakub –> Akurat nie ja wywolałem temat, tylko czytelnicy tego bloga, ale nie zamierzam tego ciągnąć w nieskończoność. Obsesja mi nie grozi. Prędzej już schizofrenia od dialogowania z samym sobą😉

  5. Słucham dalej i nie wiem, czy nie wycofam się z tego „bardzo”, a może i „zacne”. Momenty są, ale np. zamknięcie po którymś przesłuchaniu jest wprost do zniesienia jest, albo i nawet newsweek.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s