Galeria Raster-Noton (krótkie piłki odc. 0111)

Słuchane w kwadrans po obejrzeniu starych „Gwiezdnych wojen” (telewizja emisję zaczęła i nie skończyła, a klient był niezaspokojony) nowe płyty z Raster-Noton brzmią jeszcze bardziej futurystycznie niż wcześniej. Pamiętajcie, że w „Gwiezdnych wojnach” nie mieli komórek, kolorowych ekranów LCD w komputerach, a nawet głupiego USG (nie wiedzieli w końcu, że Amidali urodzi się dwójka niemowląt, a nie tylko jedno)? Za to potrafili dusić na odległość, bez problemu sprawić komuś nową, w pełni sprawną (z funkcją dłubania w nosie włącznie) metalową kończynę, no i znali hipernapęd (owszem, czasem się psuł, ale wystarczyło walnąć mocno w statek kosmiczny i już ruszał…). Tym się różni SF w wersji „soft”, luźnej i fantazyjnej, od tej w wersji „hard”, wspartej latami badań naukowych i w ogóle.

Dobra, wiem, że szkoda czasu na rozwodzenie się na temat tej różnicy, ale ona się istotnie przekłada na oficynę Raster-Noton. Tworzyli ją bowiem do niedawna ludzie z gatunku hard SF, skupieni faceci przy oscyloskopach i panelach syntezatorów modularnych, pracujący nad pojedynczym dźwiękiem, który zniszczy świat. Nowe pokolenie, które wyrasta obok nich to przedstawiciele nurtu „soft” – o tyle że ich działania okazują się już nie tak minimalistyczne, skupione częściej na rozbudowywaniu kompozycji, a nie tylko prezentacji brzmieniowej, ba – o zgrozo – grający cieplejsze utwory. Nie jest to może jeszcze taka różnica jak między Alva Noto a Orbitalem, ale z pewnością niektóre z nowych propozycji od tego, co było, dzieli przepaść. Po tych trzech drobnych zdaniach na początek pora na cztery zdania o poszczególnych premierach, póki jeszcze się nie przeterminują (czyli póki im się nie pomieszają zera i jedynki, bo to jedyny sposób na zepsucie się czegoś w tej jakże prostej branży. Na początek mały zawód, a potem odkrycia.

>>3<<<
Alva Noto , „Unitxt”, Raster-Noton R-N 095

premiera: maj 2008, źródło: Bleep.com

Słowo „monotonia” na nikim nie zrobi wrażenia. Przynajmniej na nikim osłuchanym chociaż trochę z muzyką niemiecką ostatniego ćwierćwiecza. A ta płyta  – choć z pozoru trochę się zaleca do słuchacza prostą i mocno wyeksponowaną rytmiką – jest monotonna jak żadna inna w dorobku Carstena Nikolai. Strzępki rachunkówi innych przypadkowych dokumentów czytanych wypranym z emocji głosem, które okazjonalnie tę muzykę przerywają, tylko dopełniają wrażenia monotonii, owszem, są ciekawe, ale tylko przy jednokrotnym słuchaniu. Jeśli więc uznamy, że ta muzyka funkcjonuje na zasadzie przedsięwzięcia galeryjnego (obejrzeć raz, odczytać, zrozumieć, przeżyć i już nigdy do tego nie wracać)  to świetnie, nawet fenomenalnie. Tylko ja czegoś innego oczekuję od muzyki. Na pocieszenie mamy tu minimalistyczne, eleganckie syntetyczne brzmienia, które porównywać można spokojnie z tymi, jakie w swoim studiu Klang Klang generuje grupa Kraftwerk.
PS Niemal jednocześnie z premierą nowego materiału w R-N ukazało się wznowienie płyty „Transform” Alvy Noto i to polecam w pierwszej kolejności. Znacznie lepiej oddaje charakter wytwórni i pokazuje umiejętności jej szefa – włącznie z tworzeniem dźwięku o psychoakustycznych wręcz właściwościach. Wygląda tak:

>>>>5<
Alva Noto „Transform”, Raster-Noton 2001/2008 (reed.)

premiera: marzec 2008, źródło: Bleep.com

Hipnotyzuje.

A teraz już pora na…

>>>4<< (ale tylko za znaczenie historyczne)
Ryoji Ikeda „1000 Fragments”, Raster-Noton 1995/2007

premiera: maj 2008, źródło: Bleep.com

oraz…

>>>4<< (ale tylko za wrażenie ogólne)
Ryoji Ikeda „Test Pattern”, Raster-Noton 2008
premiera: luty 2008, źródło: Bleep.com

Japończyk jest ojcem duchowym rastrowców i wciąż najbardziej eksperymentalnym, najbardziej bezkrompromisowym twórcą spośród nich (odkąd dołączył do ich grona, nagrywając po raz pierwszy dla R-N), więc należy od niego wymagać więcej. Przy okazji „1000 Fragments” z odbiorem jest jednak trudno, bo dostajemy młodzieńcze dzieło, które zostało pobite wielokrotnie pod każdym względem – i przez samego Ikedę, i przez następców. Kolaż złożony z brzmień nowoczesnej techniki i trochę nieco naiwnych rytmów w stylu IDM, strzępki głosów, urywki z klasyki. Plus to, z czego zasłynął później: rzecz nazwana tutaj „the most beautiful ugly sound in the world”. Kapitalna definicja. Z drugiej strony – drugiego takiego Ikedy nie znajdziecie. Ten nowy jest tak hipernowoczesny, że nie wiem, czy się kiedykolwiek zestarzeje, a „1000 Fragments” to jednak coś w stylu „Gwiezdnych wojen”. Z wyjątkiem może kompozycji „Zone”. Ta mogłaby się znaleźć na jednej z jego późniejszych płyt. No, fakt – na pewno nie na „Test Pattern”, bo to – po „Dataplex” – kolejny album pokazujący konstruowanie utworu z cyfrowych klików od podstaw: od hałasu po zorganizowane rytmicznie, a nawet melodycznie (!) struktury. Zachwycający jest tutaj sam proces, bardzo powolny, męczący w pierwszej części – szczególnie odstraszający z pewnością dla tych, którzy z Ikedą nie mieli do czynienia. W tle czają się bowiem na nas znów te „najpiękniejsze orkopne dźwięki  na świecie”, które łapią za gardło, niemal w dosłownym sensie, szczególnie przy głośnym słuchaniu. Ostrożnie, bo taka muzyka pali kolumny głośnikowe nawet na niewielkich poziomach wzmocnienia!
Tyle że – gwoli sprawiedliwości – „Dataplex” był jednak ciekawszy.

>>>4<<
Byetone „Death Of The Typographer”, Raster-Noton 2008

premiera: lipiec 2008, źródło: Bleep.com

Tym razem Olaf Bender, najmniej aktywny z trójki ojców-założycieli Rastra. Minimalistyczna metoda berlińskiego grania znana od dawna i sprawdzająca się bezbłędnie, szczególnie gdy zamienia się w hardkorowy minimalizm (dwuczęściowy „Capture This”, najlepszy na płycie), a do tego świetna okładka. Nowości w tym mało, prawie wcale, ale też można słuchać bez specjalnego zniechęcenia, bo to jest raczej niezłe tło dźwiękowe niż muzyka, po której spodziewalibyśmy się jakichś wybitnych doznań. Recenzja skutkiem tego wszystkiego też minimalistyczna. Czwórka, ale naciągana z sympatii dla R-N.

>>>4<<
Kangding Ray „Automne Fold”, Raster-Noton R-N 094

premiera: kwiecień 2008, źródło: Bleep.com

Niemiecki Francuz powraca po niezłym albumie „Stabil”. I znów jest dobrze – „Automne Fold” to płyta przystępna, przyjemna w słuchaniu, niemal popowa jak na standardy Raster-Noton (autor grywał postrocka, stąd ta komunikatywność), a zarazem nieprzewidywalna. Trudno zgadnąć, w jakim kierunku wyewoluują te utwory, gdzie pojawią się sample z klasycznych instrumentów, gdzie odezwie szepczący głos, gdzie David Letellier zasłucha się w jakąś ambientową plamę, a gdzie pchnie wszystko w stronę klikowego techno. Przeróżnych rzeczy można się tu doszukiwać, sympatii do mrocznych brzmień nowofalowych modnych w Berlinie (gdzie Letellier mieszka) od zawsze, a nawet pewnych lekkich inspiracji dubstepem. Jest miejsce dla erudycji, ale i dla przyjemności słuchania.

Gdyby kogoś to zastanawiało – tytuł niniejszego przydługiego wpisu przenosi numerację „krótkich piłek” na moment w świat binarny.

6 responses to “Galeria Raster-Noton (krótkie piłki odc. 0111)

  1. Ja się nowego Ikedy boję słuchać, bo wszyscy straszą tym psującym się sprzętem, heh. Dobre te propozycje z R-N w tym roku, tylko bym zamienił oceny Byetone i Alva Noto. To raczej Bender mnie zawiódł, do hip-hopu dla robotów (tak mi się te odczyty kojarzą) Noto mam ochotę wracać.

  2. Pozytywnie mnie zaskoczyl kangding, World Within Words, takiego popu mi bylo trzeba. Ladnie sie zgral z jesienia.

    Moze tu zapytam (miejsce tematycznie adekwatne), czy byl Pan na Plateaux Fest? Jesli tak, powstanie jakas relacja? Ja niestety nie mialem okazji, bo mnie wywialo – zaluje, pluje sobie w brode itd. Ciekaw jestem jak to tam, a nie interesuja mnie opinie na forach, w tym temacie ufam tylko Panu😉

  3. Na Plateaux niestety nie dojechałem. Nie dałem rady się wyrwać z pracy na piątek, a ten dzień – z Alva Noto w roli głównej – interesował mnie najbardziej…🙂

  4. Pingback: A jak Amadou & Mariam, Arve Henriksen, Aidan Baker & Tim Hecker (REKOLEKCJE, cz. 1) « CHACIŃSKI

  5. Pingback: B jak Barbara Morgenstern, Beck, Bill Dixon, The Black Keys, Brian Wilson i The Bug (REKOLEKCJE, cz. 2) « CHACIŃSKI

  6. Alva Noto – nie przypuszczałem, że można być aż tak monotonnym. Zadziwiające.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s