Niejeden folk (krótkie piłki odc. 6)

Trudno się otrząsnąć po rewelacjach na temat jesiennych koncertów w Polsce, nad nowymi płytami też powoli tracę kontrolę, pora więc wrócić do tegorocznego cyklu, póki w ogóle można jeszcze mówić o powrocie, a nie o „wznowieniu”.

>>>4<<
Micah P. Hinson „Micah P. Hinson and the Red Empire Orchestra”, Fulltime Hobby
premiera :czerwiec 2008, źródło: promo CD Isound

Gdyby po raz kolejny szukali kogoś do obsadzenia roli Johnny’ego Casha w filmie, Hinson nadawałby się jak mało kto. Nie dość, że wierny brzmieniom folku i country, nie dość, że urodzony w stanie Tennessee (tyle że w Memphis  jak Elvis), to jeszcze śpiewa barytonem w stylu mistrza. Fakt, że Micah P. Hinson zaczynał karierę wtedy, gdy Johnny Cash ją kończył, nadaje całej sytuacji podwójnego znaczenia. Choć na tej nowej płycie, gdy już wejdą smyczki, wszystko brzmi bardziej jak Lambchop niż Cash. Z człowieka od piosenek Hinson staje się tu człowiekiem od utworów, aranżacji, co niekoniecznie takie złe, ale przesłania naturalny talent, jaki ma ten artysta. Nie zapominajmy, że to już czwarta płyta Hinsona, a wciąż nie ma sławy, na jaką zasłużył. Cash w jego wieku miał już na koncie pierwszy zestaw największych hitów. Z drugiej strony – poziom tego, co robi Hinson, jest tak równy i dojrzały, że na tym etapie nie ma czego zazdrościć. Nikomu.

>>>4<<
Calexico „Carried To Dust”, Quarterstick
premiera: wrzesień 2008, źródło: Amazon.com

Jest na pewno lepiej niż na „Garden Of Ruin”, która najlepiej podsumowywała się sama – w tytule. Z drugiej strony do poziomu fenomenalnej „Feast Of Wire” daleko. Dwa lata temu, w okresie „Garden Of Ruin”, grupa z meksykańsko-amerykańskiego pogranicza ewidentnie obrała popowy kurs. „Carried To Dust” jest w pewnym sensie kontynuacją, ale z  przebogatą instrumentacją  i z lepszymi kompozycjami. Nie należy się zrażać po 2-3 pierwszych przesłuchaniach ani po pierwszych kompozycjach. Tutaj dużego kalibru utwory dostaniemy nieco później. Niektóre bardzo silnie przesiąknięte są meksykańską konwencją („The News About WIliam”, a szczególnie „Inspiración”), ale możecie mi wierzyć  to jedne z najlepszych na płycie. Trzeba na moment zapomnieć, z czym kojarzy się przydomek „alternatywny”, żeby za chwilę móc zdefiniować go od nowa. Nie skreślam Calexico i będę zwracał pilną uwagę na to, czym i jak się zajmą na kolejnej płycie.

>>>4<<
High Places „High Places”, Thrill Jockey
premiera: wrzesień 2008, źródło: promo CD Isound

Grupa z Brooklynu jest w tej chwili bardziej oryginalna niż powyżsi artyści razem wzięci. Swoją dokładnie wymieszaną folkową muzykę inspirowaną źródłami dalekowschodnimi i miejscowymi, amerykańskimi, urozmaica zwichrowaną rytmiką a la Talking Heads i sennymi wokalizami w stylu wczesnej 4AD albo melodeklamowaniem bliskim M.I.A.. Bogactwo użytych przez ten duet przeróżnych instrumentów perkusyjnych w połączeniu z elektroniką, też w praktyce sprowadzoną do roli rytmicznej, sprawia, że ta płyta nieustannie pulsuje, a śmiałe pozostawianie wokali sam na sam ze ścianą perkusjonaliów, bez poważniejszego wsparcia gitarowymi czy fortepianowymi akordami to zabieg odważny i pozwalający odróżnić High Places od innych natychmiast. Czemu w takim razie tak chłodna – jak na tak gorące przyjęcie – ocena debiutanckiej płyty długogrającej Mary Pearson i Roba Barbera? Cóż, sama jest chłodna. Po pierwsze, bywa, że podobnie jak przy nagraniach dawnej awangardowej sceny nowojorskiej rzecz jest bardziej dla umysłu niż dla zmysłów. Po drugie, sytuacja jest trochę analogiczna do tej, jaką mieliśmy przy okazji Fiery Furnaces – to jest grupa, która potrafi wszystko. Tyle że jestem pełen obaw, czym się zajmie, gdy już przestanie kogokolwiek zaskakiwać…

8 responses to “Niejeden folk (krótkie piłki odc. 6)

  1. Bartku, czy wśród koncertowych rewelacji, o których wspominasz, jest High Places? 7 listopada w Krakowie (być może wspólny koncert ze Scottem McCloudem, którego w Wawie mamy dwa dni wcześniej) i dzień później w Wawie właśnie. Nie wiem, czym będą zaskakiwać na następnych płytach, ale mi album podoba się bardziej niż wcześniejszy zestaw singli.

  2. Bardzo jestem ciekaw tych koncertów w takim razie. Tylko w tym samym momencie festiwal Plateaux w Toruniu, więc czuję, że będzie ciężki wybór…

  3. a 4.10 w poznaniu handsome furs, w przystępnej cenie🙂

  4. pomyłka, 7.10

  5. Hey, Check out the pics of my new emo hair
    on http://xrl.us/ouog2

  6. Pingback: C jak Carl Craig & Moritz von Oswald, Contemporary Noise i Cloudland Canyon, D jak Damien Jurado, David Byrne & Brian Eno, Deerhoof, Deerhunter, Department of Eagles i Dungen (REKOLEKCJE, cz. 3) « CHACIŃSKI

  7. Pingback: M jak M83, O jak Our Brother The Native i K jak Koniec (REKOLEKCJE, cz. 6) « CHACIŃSKI

  8. Pingback: H jak Hercules i reszta oraz J jak Juana Molina (REKOLEKCJE, cz. 5) « CHACIŃSKI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s