DOOKOŁA ZORNA (KRÓTKIE PIŁKI 4.0)

Ani się człowiek obejrzy, a już pełno Zornów dookoła. Jeśli tak dalej pójdzie, Zorn przebije Zappę pod względem liczby realizacji płytowych i rozwijających się serii. Kiedy świętował w klubie Tonic 50. urodziny, koncertował codziennie cały miesiąc, a potem zaczął wydawać te koncerty na płytach. Wyszło jak dotąd 12 odcinków tej koncertowej serii. Kiedy zaczął komponować nowy cykl utworów dla swojej żydowskiej Masady, wyszło mu od razu 300 utworów. Jak dotąd utwory z tego cyklu, nazwanego „Book of Angels”, zebrano na 10 płytach. W tym roku zdążył też Zorn dorzucić odcinek serii soundtracków filmowych (dziewiętnasty! całkiem zgrabny zresztą) i solowy album „The Dreamer” (tego nie polecam, niefanom, nic nowego, trochę egzotyki pomieszanej z jazzem, słucha się, ale niewiele z tego przychodzi). Proponuję za to skoncentrować się na serii „The Book of Angels”. I zrobić to bardzo serio, bo tu się dzieje najciekawiej.

.

Marc Ribot
„Asmodeus. The Book of Angels vol. 7”
Tzadik 2007
>>>>5<

Najbardziej hałaśliwy odcinek anielskiej serii. Wydaje się, ż Ribot próbował tu pokazać 100 procent swoich możliwości. Podrasowany blues, elementy heavymetalowych technik, które zawstydziłyby wielu wymiataczy ze stajni Joe Satrianiego. Dzielnie sekundują mu Trevor Dunn i G. Calvin Weston, a nadążyć nie było łatwo. Dużo się dzieje na tej płycie, choć niekoniecznie w najbardziej powalającym utworze numer dwa: „Yezriel”. Od tego proponuję zacząć. Po takim początku reszta wejdzie gładko, choć do najłatwiejszych nie należy.

.

Erik Friedlander
„Volac. The Book of Angels vol. 8”,
Tzadik 2007
>>>4<<

To z kolei najdelikatniejsza i najbardziej wyrafinowana spośród ostatnio wydanych części cyklu. Rzecz właściwie dla miłośników muzyki klasycznej, bo styl solowych nagrań Friedlandera to wirtuozeria klasycznie wykształconego wiolonczelisty. Mamy więc Zorna a la Bach. Nie wszystkim przypadnie do gustu, natomiast na tle całej serii nietrudno to będzie zapamiętać. Poza tym Friedlander pokazuje, że cykl „The Book of Angels” to nie tylko zbiór wykonań utworów Zorna, ale także – a może przede wszystkim – jednak zbiór albumów autorskich pokazujących najciekawszych muzyków i projekty ze stajni Tzadika.

.

Secret Chiefs 3
„Xaphan. The Book of Angels vol. 9”
Tzadik 2008
>>3<<<

Wyjątkowy wypadek, gdy część 9 przychodzi po 10. I wyjątkowy to wypadek, gdy grupa o korzeniach w Mr. Bungle gra utwory Zorna. Podejrzewam, że nagrywanie tego albumu było po prostu za dobrą dobrą zabawą, by zastanawiać się, kto tego później będzie słuchał. Zresztą padło na zabawowe towarzystwo. Ich szczególne poczucie humoru każe im połączyć muzykę z obu brzegów Jordanu. Czyli żydowskie i arabskie motywy żyją w zgodzie, przynajmniej na tej płycie. Do tego dorzucić można odrobinę progresywnie rozumianego rocka progresywnego i sporo fusion – tak czy owak w pewnym momencie każdy utwór przechodzi do królestwa wiecznych solówek i mógłby się tak ciągnąć w nieskończoność, gdyby nie to, że przychodzi ochota wyjąć płytę z odtwarzacza. A po maksimum trzech przesłuchaniach raczej ją wyjmiecie.

.

Bar Kokhba
„Lucifer. The Book of Angels vol. 10”
Tzadik 2008
>>>>5<

Esencja cyklu. Ekstrakt. Destylat. Skład to banał, bo Friedlander, Feldman, Ribot i Cohen z Baronem i Baptistą grywają Zorna w przeróżnych projektach, a przy okazji także solo (patrz wyżej). Skład BK łączy muzyków z akustycznej i elektrycznej Masady, podobieństwa są nieuniknione, przede wszystkim podobny kaliber perfekcji, choć Bar Kokhba to – nie zapominajmy – jednak skład akustyczny, w dodatku stosunkowo najlżejszy i najbardziej błahy muzycznie z całej rodziny Masady. Ale ja poproszę więcej takiej błahości. Jak dla mnie Bark Kokhba mogłaby teraz wykonać całe 300 utworów z „Księgi Aniołów” ciurkiem. Płynące, kapitalne, lekkie, finezyjne… Na wstęp dla mniej zainteresowanych i na „komercyjną” wizytówkę serii nadaje się w sam raz. Nie na darmo dali w tytule najpopularniejszego anioła.

.

One response to “DOOKOŁA ZORNA (KRÓTKIE PIŁKI 4.0)

  1. Pingback: B jak Barbara Morgenstern, Beck, Bill Dixon, The Black Keys, Brian Wilson i The Bug (REKOLEKCJE, cz. 2) « CHACIŃSKI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s