Sufjan Stevens na Grenlandii

Efterklang - Parades
EFTERKLANG
„Parades”
The Leaf Label
efterklang.net
>>>4<<

Czasem najciekawsze bywa szukanie wpływów, inspiracji i odniesień. A kiedy się już je odkryje, to z najlepszej nawet płyty zostaje niewiele. Z długo oczekiwanym drugim albumem duńskiej miniorkiestry Efterklang troche tak właśnie jest. Jedni porównują ją do nagrań Maxa Richtera, inni mówią o tym: post-pop a niektórzy szukają u nich pretensjonalności rodem z tych gorszych nagrań Sigur Rós. Rzeczywiście, jest coś islandzkiego u tych Duńczyków, może z tego powodu, że korzystają z pomocy grenlandzkich chórów, a te wiadomo – kulturowo zawieszone gdzieś między Danią a Islandią. Stąd zresztą pewne podobieństwo wokalne do „Medúlli” w niektórych fragmentach „Parades”. Lekkie naleciałości folkloru skandynawskiego słychać także w partiach skrzypcowych, a gdy dochodzą elektroniczne smaczki, to rzecz przypomina Múm. Ale do kogo (moim zdaniem) jest podobny Efterklang w tym wydaniu najbardziej, zasygnalizowałem już w tytule niniejszego tekstu, więc tu wypada tylko rozwinąć argumentację: rozmach, bogactwo aranżacyjne (chwilami na sesjach Efterklang pojawiało się aż 30 zaproszonych gości i to bynajmniej nie po to, żeby pić duńskie piwo i rozmawiać o syrenkach), panowanie nad poszczególnymi składnikami orkiestrowego grania. Kto chce subtelnej kameralistyki, ten prędzej pewnie znajdzie je u Rachel’s. Tu będzie miał wręcz nadmiar sił i środków. Mnie nowa płyta Efterklang na początku kompletnie uwiodła i zachwyciła, częściowo może za sprawą otwierającego album „Polygyne” (tu z kolei Steve Reich się kłania), ale potem przyszło lekkie znużenie. Barokowy przepych przeszkadza trochę w obcowaniu z tą muzyką na co dzień. I dochodzi do tego, że aby się trochę odprężyć i oczyścić, każdorazowo muszę po Efterklang słuchać nowej płyty Om. O której zresztą napiszę pare słów następnym razem. A co.

18 responses to “Sufjan Stevens na Grenlandii

  1. przeczytałem wczoraj „pocałunek śmierci” w Przekroju. patrzę- kurcze, mam taki sam komentarz… ten o stronce na poziomie. a długo się wahałem, bo czy to na pewno spam? nooo, jeszcze jaki!

    pozdrawiam
    emeliks

  2. jakos slabo cie tu widze. jak obsmarowales kominka, to moze to poprostu z zazdrosci juz?..

  3. Emeliks> Pozdrawiam. No cóż, to mamy ten sam problem. W dodatku ja podobno działam z zazdrości (patrz komentarz poniżej)🙂

  4. jeśli jeszcze nie czytałeś notki o swoim artykule na blogu u kominka to polecam – choć jako profesjonalny dziennikarz na pewno jesteś na bieżąco również z komentarzami w skrócie niezbyt Tobie i Twoim artykułom pochlebnymi. Jakie to uczucie w ciągu jednego dnia stać się wrogiem numer jeden dla tysięcy czytelników?

  5. Dzięki, jestem na bieżąco. Jakbym nie był przekonany do tego, co napisałem, to bym nie pisał, więc teraz będę tego bronił przed tysiącami czytelników, a nawet i samych nicków😉

  6. Współczuję serdecznie . Walnąłeś sobie chłopie samobója. Jeśli prawdą jest , że z pełnym przekonaniem to zrobiłeś , to tym gorzej dla przekonania. Pogrzeb głębiej , pomyśl i przeproś . To rada taka przyjacielska.

  7. No proszę, jednak samych nicków…

  8. Masz ochotę na dane osobowe ?

  9. Tego pana co zmarł mam gdzieś. Jak Wy wszyscy zresztą. A sam blog nudny jak flaki z olejem. Muzyka i aktualności – w porządku. Ale te notki… mój ty Boże!

  10. Paweł> Jesteś pewien, że świat interesuje to, gdzie masz śmierć Stockhausena? Słuchałeś chociaż człowieka? Zastanawiasz się, zanim coś wpisujesz, czy najpierw piszesz? A gdyby umarł Twój ojciec albo matka i ktoś zamiast się z Tobą przywitać powiedziałby, że ma ich gdzieś, to co byś pomyślał o takim kimś? Tych kilka pytań zostawiam Ci do przemyślenia na długi zimowy wieczór.

    delfina> Jak będę miał ochotę, to sam znajdę. Ale nie mam ochoty.

  11. Paweł —-> burak!!

    Co do afery i całego zamieszania związanego z Web 2.0 to to są jakieś kpiny, dla mnie artykuł „Przekroju” to sprytna prowokacja, oczywistością są postawione w tekście tezy(choć nie wszystkie) ja sam zgadzam się też w większości z tekstem „Pocałunek Śmierci”. Są to prawdy niewygodne i niepopularne, czasami wyolbrzymione ale wciąż pozostające z zgodzie z stanem faktycznym. Tylko co można poradzić na taką prymitywizacje wirtualnego świata? Nie chcesz myśleć, nie musisz.

  12. Pomijam ochotę, lecz sensu większego nie ma szukanie czegoś , co na wierzchu leży :))) Pozdrawiam

  13. Mam nadzieję, Panie Bartku, że Pan jest „za stary” i „nie potnie się” z powodu tego ryczącego jednym głosem stada😉

  14. Panie Bartku, pański tekst w ‚Przekroju’ był rewelacyjny. Ważne jest to, by nie dać się zwariować milionom żądnym odpowiedzi trollom i dzieciom neo.
    Zgadzam się co do pańskich opinii, mimo, iż przez opinię publiczną poważnych internautów, którzy nie potrzebują trollingu w Web 2.0. zostałbym nazwany Neostradowcem (przez moje 12 lat).
    Pozdrawiam. I proszę dyndać na to, co piszą inni. Ma pan o wiele większą ilość fanów od wrogów.
    Bo jeszcze się taki nie urodził coby wszystkim dogodził.

  15. m_a_m -> stanowczo jestem za stary, żeby się przejmować głosem stada.

    Philozof95 -> dzięki wielkie, zgadzam się, jeszcze się taki nie narodził. A sam wiek jeszcze nie czyni z nikogo dziecka Neo, więc spokojna głowa.😎

  16. cóż, w zupełności mogę się zgodzić z pańską opinią co do płyty. W mojej opinii naprawdę warto posłuchać.

    co do już głośnej sprawy z Kominkiem, uważam że powinien spróbować pan poznać człowieka między wersami notek, sama go obserwuje bo lubię sie czasami uśmiechnąć czytając jego wynurzenia. Człowiek zrobił sobie z dziennika internetowego „tekturowy konfesjonał, jego sprawa co pisze i jak, chyba nie powinniśmy się tego uczepiać. Sama prowadzę bloga od lat i chyba bym się zdenerwowała na miejscu Komina, bo to mój prywatny kawałek sieci🙂
    co do trollingu, jest go pełno w sieci, niestety dotyka on bogu ducha winnych użytkowników a co najgorsze nie ma żadnego sposobu by go skutecznie zwalczać.

    pozdrawiam, łucja

  17. a od kiedy sieć to prywatna rzecz? zaraz się dowiem, że i anonimowa…

  18. Muszę przyznać, że nie natknąłem się jak na równie dosadny dowód na to, że sama forma nie wystarczy. (Wcześniej w tej kategorii wygrywała chyba islandzka Amiina, trochę dotyczy to też muzyki Mogwai/Kronos Quartet do „The Fountain”, ale tam jest kilka świetnych motywów.)

    To co przy pierwszych przesłuchaniach rozbudza apetyt – rewelacyjne, przepiękne brzmienie (rzeczywiście całkiem blisko Sufjanowego), z kolejnymi przesłuchaniami okazuje się być zupełnie pustą formą, pozbawioną treści – melodii, emocji, czegoś, co po prostu sprawia przyjemność przy kolejnych przesłuchaniach, gdy „intelektualne” poznawanie płyty już się skończy.

    Zresztą nawet gdy spojrzeć technicznie, te rewelacyjnie dopracowane chórki Efterklangu często nie mają nawet wyraźnej, prowadzącej melodii głównej, jakieś takie rozmyte są. U Sufjana nawet przy 37 głosach bardzo łatwo coś do nucenia wybrać. Inna sprawa, że czasem możliwości jest kilka – ale wszystkie mają swój urok i łatwo je wychwycić. Efterklang to jednak coś z cyklu „no słucham, słucham, i co? i nic”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s