Człowiek znikąd, ale swój

B.A.U.D.

B.A.U.D.
„Męka projekt”
80bpm 2007
label.80bpm.net
>>>4<<

Trochę tak jak z Burialem – przy kolejnej już płycie, która do mnie trafia, dalej nie wiem, kto zacz. Chociaż B.A.U.D. mieszka dużo bliżej. Ale zaraz, czy aby na pewno? Nie ma w tej muzyce czegoś, co by ją ostatecznie identyfikowało jako rzecz tutejsza, więc w sumie wolę myśleć, że jest znikąd. Tylko buty na drugiej stronie okładki wydają się ją identyfikować. O ile to buty autora, oczywiście. B.A.U.D. to dalej (podobnie jak na płycie „Ej Systu Ej”, którą bardzo sobie cenię) spreparowane partie instrumentów różnych – klarnetów, wibrafonów, kontrabasu – wkomponowane w klimatyczną całość, która zdradza pewną słabość do trip-hopu, ale przeniesionego w inną, bardziej swobodną konwencję. Wolne tempa, charakterystyczne dla muzyki z pogranicza hip-hopu z lat 90., a do tego coraz więcej strzępków wokali i dźwięków konkretnych. Bez zwrotek, refrenów, czy jakichkolwiek innych śladów piosenki. Nastawione na tworzenie wrażenia fonicznego, teatr dźwięków, w większym stopniu niż tworzenie łatwo zapamiętywanych melodii. Na tyle tajemnicze w każdym fragmencie, że nie dziwię się całej tej otoczce anonimowości, nad którą B.A.U.D. się napracował – działa podobnie jak u Buriala, z całym poszanowaniem dla wielkich różnic muzycznych między jednym a drugim. Pogłębia wrażenie. Nie powiem wam, że stracicie jakieś nieprawdopodobne pokoleniowe doświadczenie, jeśli sobie nie kupicie tej płyty, bo to doświadczenie prywatne, osobne. Ale jeśli jej posłuchacie, z całą pewnością dobrze wykorzystacie swój czas.
Aha, jak powiem, że lepsze niż płyta numer jeden i numer dwa, to czy coś to komuś pomoże? Ręka do góry. Nie widzę…
Aha nr 2 – Bod to nie tylko jednostka szybkości transmisji danych, ale i miasto w Bretanii, w departamencie Morbihan. Musicie tam jechać, bez względu na to, czy lubicie B.A.U.D.

No i jeszcze zwycięzca w kategorii „mistrzowie Google’a” – odsiewam świadomie wszystkie wpisy z hasłem „perwersja”, bo od kiedy to słowo pojawiło się na tym blogu dwukrotnie, mam takich gości codziennie, teraz padło po raz kolejny, więc pewnie zacznie dominować (eee, „dominować” to też chyba niezłe słowo). W każdym razie wyrażenie tygodnia to „sztuka podrywania flirtu z chłopakami”. Pomyślcie tylko, że ktoś tu wszedł po wpisaniu czegoś takiego. No i teraz szuka B.A.U.D., żeby odsłuchać i wykorzystać zdobytą wiedzę do flirtu. Życzę mu, żeby znalazł jakiegoś fana w odległości mniejszej niż pół godziny jazdy samochodem.

8 responses to “Człowiek znikąd, ale swój

  1. puenta mistrzostwo – udanie odwraca uwage od recenzji. niczym w dowcipie o sztirlicu i jego tezie, że bormann zawsze zapamietuje tylko ostastnie słowo z rozmowy;] ale po intrygujacym burialu po bauda sięgnąć chyba powinienem;]

    btw godna podziwu systematycznosc bloga. nie to co sankowski

  2. No, muszę powiedzieć, że Sankowski całkiem systematycznym jest autorem, czytam go częściej w Internecie niż w „GW” i muszę go z tego miejsca pochwalić… Poza tym cóż ja mam za staż blogowy przy nim. Nadrabiać muszę, nadrabiać🙂

  3. Ha, no to trzeba się z materiałem zapoznać, tym bardziej, że w marcu tego roku 80bpm.net wydało już jedną fajną płytę – „SUR_FACE/NUM_BEaRS” Jakuba Łuki aka Blare For A (do ściągnięcia oficjalnie z sieci). Projekt dość ciekawie przenosi na polski grunt dokonania Jelinka, Fennesza czy nawet Murcofa. Minimalistyczne, oszczędne, przyjemne. Polecama także inny zespół Jakuba – electro-jazzowy MorF (wydali epkę, na przyszły rok planowane powiększenie składu i regularna płyta).

    http://www.blarefora.hg.pl/pol/dyskografia.html
    http://www.label.80bpm.net/
    http://www.myspace.com/morfform

  4. 1) w (uwaga)-i-(koniec uwagi)-nternecie
    2) nie o staż idzie a częstotliwość niusowania. mam to samo, raczej blog, nie gazeta. no i hch trochę wydłuża Pański staż, mam rację?

  5. iamamcio – słuszna uwaga. W tym wypadku przez małe „i”. Będę się pilnował. Choć jeśli mamy być drobiazgowi – Sankowski, Bormann, Stirlitz (!) i reszta to nazwiska.🙂
    HCH to taki trochę oszukany blog, w takim sensie, że raczej pozwala informować o audycji, więc czuję się tak naprawdę, jakbym stawiał pierwsze niepewne kroki.

  6. Panów Sankowskiego, Bormanna, a w szczególności Stirlitza przepraszam. mail w razie pozów do wiadomości Redaktora prowadzącego

    @niepewne kroki
    ale jest lepiej niż dobrze;]

  7. no i jeszcze nicka cały czas źle wpisanego miałem. damn… (chowam się)

  8. Stirlitza to lepiej przeprosić, fakt. Nie wiadomo, jak zareaguje. Ja sam się schowam na pewien czas…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s