Spotkamy się w grobie. I potańczymy

Burial - Untrue
BURIAL

„Untrue”

Hyperdub 2007

myspace.com/burialuk

>>>>>6

Wyobraźcie sobie muzykę taneczną w stylu garage graną pod wodą, w basenie. Wszystko wydaje się nierealne, dźwięk płynie z oddali. Dalej wyobraźcie sobie jeszcze, że ten basen znajduje się w kościele. Dzisiaj już w sumie nie tak trudno to sobie wyobrazić. Poza tym chodzi tu o o echo – pogłosy idące w nieskończoność. I jeszcze wyobraźcie sobie, że w tym samym czasie ktoś w tym kościele (na basenie) prowadzi prace remontowe. Co chwila więc pojawia się jakiś dźwięk z natury, a raczej – z cywilizacji. Młot czy coś podobnego. Jeśli dodacie do tego wokalistów lub wokalistki, których głosy w soulowych, nieco przesłodzonych (po garage’owemu) partiach są przetwarzane na modłę hinduską i jeszcze słyszane spod wody (w kościele, w czasie remontu itd.) – będziecie mieli mniej więcej obraz tego, co proponuje Burial. Przynajmniej ci, którzy go jeszcze nie znają, bo dla tych, którzy słuchali pierwszej płyty, „Untrue” będzie pewnie bardziej oczekiwaną pozycją niż „In Rainbows”, nad którym tak się tu okazjonalnie pastwię. I zdecydowanie lepszym punktem odniesienia w roku 2007.
Burial – którego biografii nie będę streszczać, bo niczego specjalnego o nim nie wiadomo (cóż za komfortowa sytuacja: rozmawiamy tylko i wyłącznie o muzyce) – nagrał album mocniej oparty na wokalach niż zeszłoroczny. I na swój sposób płytę bardziej przystępną, taneczną (choć to grobowy rodzaj tańca). Na swój sposób przepiękną, zupełnie nowym rodzajem estetyki, który można akceptować lub nie, ale nie sposób go nie zauważyć. Aha, nie padło do tej pory magiczne słowo dubstep. W zasadzie zużyte w odniesieniu do gatunku, który nieco stracił na sile, a zupełnie niepotrzebne w odniesieniu do artystów, którzy i bez niego się obronią, takich jak Shackleton, Kode9 i właśnie Burial. Ludzi, którzy są ostatnim ogniwem ewolucji muzyki tanecznej i którzy sprawią, że już nigdy nie spojrzycie tak samo na garage house. Jak tylko wejdziecie na parkiet, będziecie mogli powiedzieć wzorem bohatera „Szóstego zmysłu”: „I see dead people”. Spieszmy się grzebać bity, tak szybko odchodzą – w niebit, przepraszam: niebyt. Ale cóż to za cudowny, nieśpieszny i uzależniający niebyt.

14 responses to “Spotkamy się w grobie. I potańczymy

  1. O ile dobrze pamiętam debiut to jak dla mnie za bardzo… mroczne;) chyba jedna pozostanę po jaśniejsze stronie mocy razem z Róisín Murphy bo jeżeli chodzi o wygibasy i pląsy to tradycjonalista ze mnie;D

  2. Mi się podoba zarówno Miss Murphy jak i Burial. Chociaż Roisin zdecydowanie bardziej (Będzie coś o niej? Widziałem na RYM-ie, że coś nie bardzo z Overpowered u Ciebie).

    Jeśli chodzi o w miare podobne klimaty około dubstepowe zaś to Buriala przebił w tym roku Boxcutter. Glyphic strasznie mi się spodobał…

  3. Przepraszam, że tak zupełnie nie w temacie, ale chciałbym Pana zapytać, dlaczego Pan bloguje?
    Prowadzę serwis o współczesnych fenomenach i właśnie próbuję zrozumieć fenomen popularności blogów.
    Pozdrawiam.

  4. To nie jest akurat bardzo typowy blog, a zestaw recenzji płyt, które jakoś tam mnie obchodzą. A pisany w postaci bloga, bo to pewien nowy standard budowania prywatnych stron. Mam tu na myśli zupełnie techniczne sprawy, ale i zrozumienie dla idei zapisków prowadzonych dzień po dniu. Słowem: naturalne. Równie dobrze mógłbym zapytać: dlaczego Pana serwis fenomeny.pl jest także prowadzony w oparciu o układ blogowy…😉

  5. Dziękuję za odpowiedź.
    A swoją drogą brawo! Pisałem już do wielu osób w sprawie fenomenu blogów i czekałem aż ktoś dostrzeże WordPressa na mojej stronie – jest Pan pierwszy🙂

  6. Cóż, blogi są wszędzie. Nawet duże firmy z nich korzystają…

  7. zaskakująco prawie trafiona recenzja. niemożliwe:) burial, piękne, jasne jak księżyc. najpiękniejsze, że pozostanie w tej katedralnej piwnicy zalanej wodą. chociaż ja mam za każdym razem inne urojenia słuchając untrue. wielki plus dla całego zamieszania za antyhedonistyczne klimaty, w końcu, nareszcie:)antyklubowy klubowy ruch, co za paradoks. do głosu dochodzą dzieciaki ’90s wychowane na aphexie, alecu, znienawidzonym idm, garażowym brudzie, dnb, acid, hh, a nawet r’n’b (miłe błędy młodości). czy dubstep stracił na sile? chyba nie panie bartku. dubstep jest cholernie progresywny i syntetyzuje brzmienia jak nic, to już nie tylko dodatek do grime’u, ostatnio romansuje też z noisem. gdybym się uparł, to wrzuciłbym jedną z płyt roku throbbing gristle – part two the endless not do worka z napisem dubstep, w końcu postdubowe dzieło i tu się załapie.

  8. Jeżeli poprzednie komentarze do recenzji opierały się na tym jednym utworze z myspace to się nie zgadzam. Cieńkie to jest. Przy dzisiejszej technologii i dostępności gotowych sampli czy chociażby programów modyfikujących istniejące to nic porywającego.

  9. Presell>> Recenzja i – jak sądzę – również komentarze dotyczą albumu. Polecam do posłuchania w całości, to trzeba przyswoić. Rzecz nie w błyskotliwym wykorzystaniu sampli, ale w klimacie.

    Ritual>> Zgadzam się, że Throbbing Gristle trochę się inspirują młodzieżą (która inspirowała się również nimi) na nowej płycie.

  10. presell: „Jeżeli poprzednie komentarze do recenzji opierały się na tym jednym utworze z myspace to się nie zgadzam. Cieńkie to jest. Przy dzisiejszej technologii i dostępności gotowych sampli czy chociażby programów modyfikujących istniejące to nic porywającego.”

    no jasne, bardzo subiektywna ocena, ale także dosyć dyletancka. no i co z tego, że taki paul van dyk ma dostęp do najnowszej technologii, sampli itp, jest przecież potwornie gówniany. co z tego, że timbaland testuje na bieżąco nowinki ze świata technologii, już dawno stracił świeżość i ten właśnie „klimat”. podobno „amerykańscy” lol naukowcy stwierdzili, że niektórzy mogą dosłyszeć tylko „cienkie” nuty, które nie są w stanie ich porwać ;]. z tym, trzeba nauczyć się żyć:) ja się oczywiście nie zgadzam z kolegą, bo może kolega nie ma sentymentu do 2stepu i uk garage, ale o brak wyobraźni nie chcę kolegę posądzać.

    bartek: „Zgadzam się, że Throbbing Gristle trochę się inspirują młodzieżą (która inspirowała się również nimi) na nowej płycie.”

    no i poza tym genesis p-prridge ma fioła na punkcie liftingów, sztucznych cycków, sztuki współczesnej i wiecznej młodości😉

  11. polecam kawalek wayfaring stranger w mixie buriala. Śpiewa rewelacyjny jamie woon, mlody utalentowany brytyjczyk, o ktorym za jakis czas na pewno bedzie glosno.

    http://www.sendspace.com/file/hig92s

    rzecz piękna. nie potrzeba „programow modyfikujacych”, wystarczy talent buriala i jamiego.

  12. Wszedłem tu pierwszy ra skuszony wzmiankami w „P” że prowadzisz bloga i złakniony kolejnych recenzji muzycznych których ostanio w „P” nie ma – burial jest kolejnym strzłem w dziesiątkę jak dla mnie. Dziękuję. Będe chyba częstszym gościem. Pozdrawiam – Fuzzy (Piotr Michalak)

  13. To prawda, trochę mało miejsca ostatnio w „P” na recenzje muzyczne…

  14. Pingback: Resource and Information

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s