Aaaby nadrobić kosmiczne zaległości

Kammerflimmer Kollektief

KAMMERFLIMMER KOLLEKTIEF
„Jinx”
Staubgold 2007
kammerflimmerkollektief.com
>>>>5<

Alejandro Franov
ALEJANDRO FRANOV
„Khali”
Staubgold 2007
ale.franov.com.ar
>>>4<<

Ech, najdłużej leżące i czekające na swoją kolejkę płyty. Ta pierwsza już z maja tego roku, ale zespół Kammerflimmer Kollektief w ogóle jakoś nie ma szczęścia. Pomijając już niemarketingową nazwę, w której każdy nie-Niemiec zrobi ze trzy literówki (przez co nie zamówi jej w Amazonie), nie mają szczęścia w docieraniu do słuchaczy poza Niemcami. A szkoda, bo to zacny zespół, który właściwie robi w nowych czasach podobną robotę, jak Faust, Amon Düül czy Embryo w latach 70. Czyli kraut przeniesiony w XXI wiek. Mniej kosmiczny, ale równie wsobny, hipnotyczny i zgiełkliwy. Choć w bardzo swoisty sposób – bo podobnie jak na poprzednich płytach, na „Jinx” mamy akustyczne minisymfonie z crescendo instrumentów smyczkowych i szarpanych, a do tego bardzo delikatnie zarysowaną perkusją. Tu i ówdzie syntezatory, a nawet modny na Zachodzie gadżet Buddha Machine. Okazjonalnie (świetny utwór tytułowy) opętańcze wokale Heike Aumüller (artystka wizualna po godzinach pracy w KK) i szefa zespołu Johannesa Frischa (stale gra na kontrabasie). Klimat narastającego szaleństwa w temperaturze pokojowej, albo – jak kto woli – Godspeed… w wersji unplugged. Bo wśród fanów post-rocka zespół ma też, zupełnie zresztą zasłużenie, oddanych fanów. Może nie najlepszy w dyskografii, ale kolejny udany album.
Alejandro Franova niewiele łączy z KK poza akustycznym i bardzo imponującym instrumentarium, na które składają się – między innymi – sitar, mbira i harfa. Dzieli go kierunek poszukiwań – Franov, podobno bardzo znany w rodzinnej Argentynie, a u nas kojarzony chyba tylko jako muzyczny towarzysz Juany Moliny, eksperymentuje z brzmieniami instrumentów z odległych kultur, które chyba nigdy dotąd nie miały okazji spotkać się w tych samych nagraniach. Słowem: Afryka spotyka Azję i Amerykę Łacińską. Tak swoją drogą – ta pierwsza wygrywa i dominuje, gdy tylko dochodzi do głosu. Jeśli znacie i pamiętacie delikatne piosenki Moliny, to znajdziecie tu co nieco takich klimatów, tyle że w niemal wyłącznie instrumentalnych wersjach. Jeśli gustujecie w etnomuzykologii, macie szanse w to zapaść jak osłabiony organizm na malarię. Słowem: nie dla wszystkich, ale niezwykle klimatyczne i rasowe.
I pora znów zajrzeć, dzięki jakim słowom kluczowym ludzie trafiają na tę stronę. And the winner is… „nuty na flet poboczny”. Po wpisaniu tej kosmicznej frazy (Co to u licha jest „flet poboczny”? Pewnie jednak nie istnieje, skoro nie gra na tym Alejandro Franov) niniejsza strona w Google raczy się Wam wyświetlić na pierwszym ekranie. Tyle tematów pobocznych na temat fletów. Przynajmniej na dziś.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s