Co pamiętamy? Co zapamiętamy?

Vashti Bunyan
VASHTI BUNYAN
„Some Things Just Stick In Your Mind”
Fat Cat 2007
>>>4<<

Żyłem dotąd w przekonaniu, że pani Vashti Bunyan wydała tylko dwie płyty: legendarną, choć zapomnianą „Just Another Diamond Day” w 1970, a potem „Lookaftering” po 35 latach, gdy Devendra Banhart i jego koledzy ogłosili ją swoim obiektem kultu. A tu się okazuje („Some Things…” żywym tego dowodem), że w latach 60. folkowa wokalistka i autorka miała nawet chwilę nadziei na wielką karierę w świecie pop. Jej delikatne utwory na głos i gitarę zyskały wtedy orkiestrową oprawę i trafiły na kilka singli, których następnie nikt nie wznawiał. Single te pomagał jej wydać niejaki Andrew Loog Oldham, czyli manager The Rolling Stones we własnej osobie. Jest tu więc parę nagrań o nie tylko historycznym znaczeniu. To piosenki, które spokojnie mogły być hitami, gdyby nie to, że już wtedy wygrywał ten, kto miał bardziej wyrazisty image , wywoływał skandale i przyciągał rockandrollową charyzmą. No właśnie, tylko wyobraźcie sobie subtelną Vashti obok takich rockowych idoli. Nie pasuje, prawda? I słusznie, ta ładna, choć trochę nierówna płyta z wyborem jej staroci utwierdzi Was w przekonaniu, że światem popu rządzi przypadek w równej mierze co talent i praca. I niektóre rzeczy – jak przypomina tytuł płyty – wchodzą do głowy, a niektórych nigdy nie zapamiętamy. Ciekaw jestem, ile spośród współczesnych nagrań z półki nowego folku za kilkadziesiąt lat ktoś będzie odkrywał z zaskoczeniem jako w ogóle nieznane. Tytułowe „Some Things…” czy „Coldest Night of the Year” (z niewydanego nigdy singla), a wreszcie „Winter Is Blue” (demo z 1966) mogłyby być nie lada przebojami i teraz czytalibyśmy o Vashti w encyklopediach, a nie słuchali tego niezależnie wydanego albumu o jakości zniszczonej winylową „jajecznicą” dźwiękową na pierwszym planie.
W dziedzinie „najciekawszy sposób znalezienia tego bloga z pomocą Google” zwycięża w tym tygodniu bezapelacyjnie fraza „Wiersz do albumu noworodka”. Ponieważ do tej pory nie zamieszczałem takowych, postanowiłem wyjść naprzeciw poszukującej osobie. Proponuję fragment „Kociej kołyski” Kurta Vonneguta:

Lulaj, mój koteczku, na wysokim drzewie
Drzewem wiatr kołysze, koteczka kolebie
A jak gałąź pęknie, wtedy będzie pięknie
Zwali się kołyska, koteczek i wszystko

Jaki to ma związek z Vashti Bunyan? Ten sam okres, kontrkultura lat 60. (płyta obejmuje okres 1964-67). Poza tym proszę ten fragment traktować przenośnie (to uwaga do rodziców), czy sami czasem nie zastanawiacie się, czy pośród dziur ozonowych, kredytów hipotecznych i globalizacji zostawiacie dzieciom świat, na którym da się jeszcze pożyć? W każdym razie głos Vashti zniosą dobrze. Podobno zresztą noworodki lubią takie głosy – wysokie, ale ciepłe.

3 responses to “Co pamiętamy? Co zapamiętamy?

  1. Zawsze pozostanie świat wirtualny…😉

    A moja koteczka wlazła ostatnio na drzewo na wysokość 4m, tam na cienką i chwiejną gałąż z boku tak ze 2m, i tam, wśród podmuchów wiatru, zaczęła się myć. Stanąłem pod spodem, żeby łapać w razie czego…

  2. Ja kiedyś swoją kotkę zdejmowałem parokrotnie z pomocą długiej drabiny. Wchodziła na dowolną wysokość. Niestety, bała się zejść…🙂

  3. Hehe to mój kot nie tyle po drzewach łaził ile do sąsiadów przez balkon przechodził, kładł się na dywanie i nie dało się go wygonić😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s