Pies na kaczki, czyli to była płyta kampanii

Iron and Wine
IRON AND WINE
„The Shepherd’s Dog”
Sub Pop 2007
>>>>5<
ironandwine.com

Na nerwy sterane kampanią wyborczą muzyka Sama Beama nadaje się idealnie. W zasadzie niesie w sobie więcej spokoju niż cały ten obiecywany przed wyborami w hasłach opozycji. I spokojnie również trafi do rocznych podsumowań, przynajmniej do mojego osobistego, bo naprawdę trudno się odlepić od tej muzyki. Miłośnicy alt-country już dobrze wiedzą, o kogo chodzi. Tych, którzy słyszeli ostatnią wspólną płytę Beama z Calexico, albo po prostu znają jego dwa poprzednie albumy, nie będę musiał przekonywać. Reszty lepiej by było nie straszyć ani terminem „alt”, ani „country”, więc napiszę tyle, że z Mrągowem nie ma to nic wspólnego. Sam Beam nie wie nawet, że istnieje takie miejsce. Może to i naturalne, bo w końcu jeśli jakiś duch się nad tą płytą unosi, to duch amerykańskiej, a nie polskiej prowincji. Amerykańskim klimatem rzecz jest przesiąknięta tak mocno, że nikt się nie da nabrać.
Tyle że folkowa konwencja ani razu nie przeszkadza Beamowi tworzyć niezwykle misterne aranżacje, w których przy każdym słuchaniu będzie można znaleźć coś nowego. Bo nie dla refrenów w stylu Pete’a Seegera czy Boba Dylana wracam do tej płyty. Tu nie ma takich. Wracam, żeby posłuchać, ile jeszcze sztuki da się wycisnąć z ludowej konwencji. I przy każdym kolejnym obcowaniu z tym albumem zaskakuję się, bo jeszcze czegoś nie uchwyciłem. To każe wracać i wracać. A niezwykle ciepłe brzmienie i głęboki głos lidera projektu powodują, że za każdym razem jest miło.
A tak na marginesie, kto mówił, że tuski to takie małe psy? Taki przynajmniej nie przeprasza, gdy ugryzie.

5 responses to “Pies na kaczki, czyli to była płyta kampanii

  1. Też jestem pod wielkim wrażeniem słuchając tej płyty. I zachodzę w głowę, że z ogranych do bólu elementów można wciąż tworzyć nową jakość. Wielką zaletą tej muzyki jest prostota, która nie nuży, nawet po kilkunastokrotnym przesłuchaniu. Dla porównania ostatni Wilco „Sky Blue Sky” mimo, że sytuuje się w podobnych klimatach po dłuższym słuchaniu staje się niestrawny.

  2. Zgadzam się w 100 procentach. Iron & Wine przebija ostatnie Wilco.

  3. Widzę, że stronka na poziomie🙂.
    Kocham teledyski i Gwiazdy tańczą na lodzie.
    Dobrze, że są jeszcze takie strony, które podniosą
    człowieka na duchu i przekonają go, że nie jest sam.
    Buziaczki, robaczki:)

  4. A ja nie kocham teledysków i gwiazd tańczących na lodzie. Ale jeśli kogokolwiek ma ta strona podnieść na duchu, to bardzo proszę. Mogą być nawet „robaczki”. Żeby wczuć się w nastrój polecam dużo Buriala i parę razy „Ordinary People” Younga. I wyłączyć na chwilę telewizor.😉

  5. Pingback: 2007. WIELKIE SPRZĄTANIE: 1. Najlepsze nagrania roku « CHACIŃSKI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s