Damon & Naomi & Lucek & ja

Damn and Naomi
DAMON & NAOMI
„Within These Walls”
20/20/20 2007
>>>>5<
damonandnaomi.com

Lucek lubi Damon & Naomi. To jeden z większych sukcesów edukacyjnych, które jako świeżo upieczony ojciec mogę zapisać na swoje konto. Lucek ma 9 tygodni i pewnie jego reakcje na wiele rzeczy na tym świecie pozostawiają dużo do życzenia. Ale na szczęście nie reakcja na Damon & Naomi. A co jest większym osiągnięciem: nauczyć dziecko przesypiać całą noc (co wcześniej czy później i tak każde będzie potrafiło), czy może nauczyć go słuchania muzyki duetu, który ma w Polsce jakichś kilkuset (góra) fanów? Nie muszę odpowiadać.
Jeśli ktoś nie załapał się nigdy na Galaxie 500, amerykańską grupę nowej psychodelii, która uprawiała ten gatunek z doskonałymi efektami pod koniec lat 80., ten może nie znać Damona Krukowskiego i Naomi Yang. Byli sekcją rytmiczną Galaxie, a po rozpadzie grupy nagrywali dalej w duecie albumy stonowane, pastelowe, ozdobione skromnymi, prostymi wokalami i subtelnymi, acz wyrafinowanymi aranżacjami w drugim tle. Nowego wymiaru ich muzyka nabrała przed kilkoma laty, gdy do duetu dołączył Michio Kurihara – japoński gitarzysta grupy Ghost. Teraz jest stałym gościem na ich albumach, jego solówki pojawiają się również na „Within These Walls”, na tle rosnącego grona ciekawych muzyków – jest tu i Helena Espvall (Espers), są współpracownicy Vashti Bunyan, jest wreszcie Bhob Rainey, który aranżował smyczki i grał balansujące na krawędzi smoothjazzowego kiczu, ale urokliwe partie saksofonu sopranowego.
Damon & Naomi to grupa kultowa, która nie ma w sobie niczego pociągającego dla poszukiwaczy mód muzycznych, a wręcz odpychać będzie tych, którzy szukają wirtuozerii albo cukierkowego klimatu. To muzyka balladowa, w tempach nieprzekraczających nigdy średniego, ale mimo to nieprzesłodzona. Ale muzyka wyjątkowa, tworząca odrębny, oryginalny styl, co ja mówię – świat. Rozpoznawalna od pierwszych taktów. No i budująca niebywale senny, psychodeliczny klimat, którego sugestywność pouszyć potrafi jak widać nawet niemowlę. Po Chihei Hatakeyamie, Stars of the Lid czy Claudzie Debussym Lucek zaliczył więc kolejny wyjątkowy przedmiot uwielbienia. A ja mogę spokojnie oddawać się małemu niegroźnemu osobistemu kultowi również przy dziecku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s