Tak zatytułowaną stronę internetową pokazywał mi kiedyś znajomy. Jej pojawienie się oznaczało, że znika pewne tabu kulturowe w dziedzinie przyznawania się do swoich korzeni. Ktoś zaproponował ludziom przysyłanie swoich zdjęć z czasów metalowej pasji i obecnie (w wypadku zainteresowania muzyką metalową różnice tradycyjnie bywają największe i najbardziej zabawne), jednocześnie zachęcając obecnych biznesmenów i urzędników do coming outu. Bardzo mi się to podobało – i nawet sam parokrotnie dokonywałem metalowego odkrycia się w towarzystwie, prowokując innych do wspomnień. Tak się rozpędziłem, że nawet kupiłem sobie 2-3 ulubione płyty z czasów metalowego (bardzo wczesnego, dodajmy) epizodu w moim życiorysie.
Piszę to wszystko tylko po to, żeby dziś uznać całe to ukrywanie bądź obnoszenie się z metalową – tak skrajną, wydawałoby się – przeszłością za niepotrzebne. Rok 2009 wszystko zmienia. W konkursie kapel Neuro Music we wrocławskim Firleju, któremu miałem przyjemność współjurorować (wstęp do festiwalu Asymmetry – swoją drogą ukłony dla klubu, każdy by chciał mieć taki w sąsiedztwie), na sześć zespołów na scenie mieliśmy tylko – jak skwapliwie wyliczył mój współjuror Jarek Szubrycht – trzech długowłosych. A to, co się dzieje w kwestii fryzur, jest tylko odbiciem całego mentalu obecnych metalowców, szczególnie tych z alternatywnego pobocza sceny. Do punka i hardcore’u sięgali od dawna, teraz doszedł do tego ambient, muzyka oparta na dronach, post-rock i jeszcze mnóstwo innych gatunków w podobnej mierze zajmujących przecież alternatywno-rockową młodzież. A może to już po prostu jedna alternatywno-rockowe środowisko i etykietki z przeszłości w ogóle nie są ważne.
Wiem, wiem, piszę tutaj non-stop o neofolkowcach, więc moja opinia może się wydać mało wiarygodna, ale proszę posłuchać Tides From Nebula, zwycięzców tego konkursu (płyta niebawem, a na MySpace są tutaj). Dobrze by było jeszcze przy okazji zobaczyć ich na koncercie. Porównać z Godspeed…, Mogwaiem, a nie tylko z Isis czy Neurosis. Ba, można by nawet doszukiwać się jakiegoś powinowactwa z zespołami sceny psychodelicznej.
Pozostali (Fifty Foot Woman, Forge of Clouds, Ketha, Proghma C, Sway) też pokazali się bardzo dobrze (osobiście miło mi się słuchało szczególnie brzmienia tych pierwszych, ale najlepiej w utworze instrumentalnym), ale dokooptowana w drodze wyjątku przez jury Tides From Nebula (był taki punkt w regulaminie, skorzystaliśmy) przekonała do siebie także publiczność na miejscu (zebrali prawie 50 procent głosów i nagrodę publiczności). Cóż jeszcze dodać? Że większość ze słuchaczy stanowili ludzie z tego środowiska, o którym było w poprzednim akapicie. Nie było już tak jak w latach 80., że każdy przechodził przez metalowy okres, a potem w nim zostawał, albo wychodził z tego jak z różyczki. Nie. Tym razem metal przyszedł do nas sam, w sposób naturalny. Z łatwością znajdziecie na to co najmniej 666 dowodów, a nit tylko tych sześć, które wzięły udział w konkursowym koncercie w Firleju.
Byłem nastoletnim metalowcem
22 03 2009 · 9 komentarzy
Kategorie: ogłoszenia · opinie · polecam
Otagowane: Asymmetry, metal, Tides From Nebula


9 odpowiedzi jak dotąd ↓
Post-metal w Wielkim Poście « MOCNY W GĘBIE // 22 03 2009 @ 22:40 |
[...] doborowe – mam na myśli zarówno szanownych kolegów z jury (Bartek Chaciński, który obudził w sobie metalowca, Havoc z Blindead i Robert Chmielewski, szef Firleja), jak i przemiłą obsługę klubu oraz innych [...]
de la clue // 23 03 2009 @ 13:16 |
ech, żałuję że mnie tam nie było…
xyz // 23 03 2009 @ 18:14 |
A ja nie słucham metalu i mam dłuższe włosy, co złego w takiej fryzurze?
Bartek Chaciński // 23 03 2009 @ 20:36 |
No właśnie kompletnie nic złego.
de la clue // 23 03 2009 @ 22:07 |
tak samo, jak chodzenie w sutannie, nie będąc księdzem. nic złego. hłehłe.
emceusz // 24 03 2009 @ 19:40 |
Philip Anselmo długich włosów nie nosił:D. I tak. Byłem nastoletnim fanem metalu.
emmanuelle cunt // 24 03 2009 @ 21:26 |
czekam na strone ‘bylem nastoletnim grundzowcem, mam zdjecia zeby to udowodnic i nie zawaham sie ich uzyc’.
pawelk // 26 03 2009 @ 2:06 |
Mimo dwudziestki z hakiem na karku nadal jestem nastoletnim metalowcem. I tak jak wspomniany tu J. Szubrycht pewnie nim pozostanę w głębi duszy. I dumny z tego jestem, a co.
Cztery polskie płyty na eksport « CHACIŃSKI // 7 06 2009 @ 12:04 |
[...] – Da mi pan powiedzieć wreszcie, o którego wykonawcę mi chodzi? – Niech pan nie mówi. Już wszystko wiem. Tides From Nebula. Instrumentalna kapela w pół drogi między Mogwaiem a współczesnym metalem. Znam na pamięć każdą minutę tej płyty. Nawet miałem okazję wręczać im nagrodę na przeglądzie we Wrocławiu… [...]