Nie będzie żadnych punktów dzisiaj. Tak w ogóle to w ogóle wpisu nie będzie. Proszę to traktować jako ogłoszenie, bo kolejny wpis sensu stricto pojawi się tu pewnie dopiero w okolicach końca marca, a właściwie wtedy, gdy blat tego biurka na zdjęciu wyżej będzie w końcu widać. Wpadłem w wir prac wykończeniowych nad pewną historią, którą zapewne będę chciał się pochwalić i tutaj, tym bardziej, że – mam nadzieję – przynajmniej dla części osób odwiedzających stale ten blog będzie to rzecz przydatna.
Mogę tylko w wielkim skrócie rzucić sprawozdanie z ostatnich dni w odtwarzaczu.
Najlepsza płyta ostatnich tygodni: Thee Silver Mt. Zion Memorial Orchestra & Tra-La-La Band “13 Blues for Thirteen Moons”. No dobra, nie jest to GY!BE, ale utwór tytułowy to na razie jeden z najlepszych muzycznych momentów w tym roku IMHO.
Radzę sprawdzić: Chauchat, bo Atlas Sound pewnie już wszyscy sprawdzili i każdy ma swoje zdanie w tej sprawie.
Największe rozczarowanie ostatnich tygodni (bo to przeokrutnie chwalona rzecz): Erykah Badu “Amerykah, Part One”. Porządny album, ale nie czytajcie tych wszystkich recenzji przed przesłuchaniem, lepiej odwrotnie.
Najbardziej niezrozumiana płyta ostatnich tygodni: Baby Dee. Przyzwoity zestaw, ale po prostu nie dla wszystkich.
Nadrabiam właśnie Mariee Sioux, Alelę Dianę i zdam relację, gdy przyjdzie czas. Choć siłą rzeczy chwilowo muszę słuchać dużo, dużo starszych płyt. Nie bez przyjemności, zapewniam
U A K T U A L N I E N I E
(czyli jednak się nie lenię)
Dzięki za wszystkie komentarze. Blog nie umarł, za chwilę odżyje, zgodnie z przewidywaniami mam kilkutygodniową obsuwę w pracach, ale wszystko wskazuje na to, że koło 20.04 pojawi się tu wreszcie coś nowego. Sam na to czekam. Przepraszam wszystkich rozczarowanych, ale gdybym sobie nie postawił szlabanu, to siedziałbym na blogu w czasie wolnym i byłbym zajęty.



32 odpowiedzi jak dotąd ↓
mh // 15 03 2008 @ 15:15 |
ASMZ poza tym pierwszym utworem jednak rozczarowało. Ale to kwestia poziomu poprzeczki – i tak mogę ją nazwać “najlepszą płytą ostatnich tygodni” (może obok nowej, bardzo przyjemnej płyty Arms and Sleeper).
Sześciogwiazdkowe oceny Eryki i rewolucyjne tytuły znów wypada pozostawić bez komentarza. Inna sprawa, że to właśnie ją teraz u mnie słychać
sivi // 15 03 2008 @ 21:11 |
Baby Dee tylko przyzwoita…no dobsh, nie czepaim sie już
nie wiem, co piszą o Badu, bo jeszcze nie czytałam żadnej recki, ale jak dla mnie to całkiem fajna płyta.
SMZ = <3
Mariee Sioux właśnie słsuchałam dzisiaj (to min zasługa hch, że na nią trafiłam
i muszę przyznać, że to całkiem fajne jest. troszkę wokalnie przypomina może Newsomkę, ale te motywy indiańskie całkiem fajnie brzęczą w uszach.
dobra, obiecuję nadrobić w święta to coś zwane Atlas Sound
i rajuśku, też bym chciała mieć na biurku tyle płyt ;p i proszę wracać szybko do wirtualnego świata, bo muszę cztać pudelka…
Without // 16 03 2008 @ 19:14 |
Bałem się że po tej “aferze” z Godspeedem już o Thee Silver Mt.Zion Memorial Orchestra & Tra-La-La Band wszyscy zapomną.Czekam na płytę mocno,a po przeczytaniu powyższego “ogłoszenia” jeszcze mocniej.A z niedawno wydanych płyt to niezła płyta The Kills i Hercules jeszcze
szmery // 18 03 2008 @ 14:10 |
Bardzo ciekawie zaczyna się ten wpis. Pozwalam sobie snuć pewne domysły i kojarzyć fakty i już się cieszę
sivi // 18 03 2008 @ 16:14 |
robi się coraz bardziej tajemniczo…
Bartek Chaciński // 18 03 2008 @ 20:42 |
O, szmery – miło mi Cię słyszeć. Co do kojarzenia faktów – będzie to coś miało dużo wspólnego ze szmerami (ogólnie pojętymi)
sivi –> i o to chodzi
Wracam do wirtualu niebawem.
sivi // 18 03 2008 @ 21:46 |
mam nadzieję, że “to” jakoś się ujawni; bo muszę przyznać, że zżera mnie kobieca ciekawość
no i czekam na Pana comeback!
ritual // 19 03 2008 @ 19:41 |
o, najlepszy album tego roku to gejowskie morbid disko Hercules & Love Affair. A kawałki nr 3 (jest tu i acid house, inner city i deee lite, czyli miód) 4, 5 na tej boskiej płycie nie schodzą ze mnie już od dłuższego czasu.
sivi // 19 03 2008 @ 22:06 |
eeee tam, taki sobie ten Hercules ;p
tarkowski // 20 03 2008 @ 0:39 |
tak sobie pomyslalem, co by bylo, gdybys w alternatywnej rzeczywistosci wkrecil sie w jakis ARG – i teraz masa internautow rozpracowalaby tytuly z okladek na zdjeciu, i w dniu premiery wiedziala dokladnie, co to za historię piszesz, i wszyscy bardzo by sie cieszyli.
jeszcze jedna uwaga na marginesie (luzna. bo czytam Twojego bloga zazwyczaj niedokladnie) – mam wrazenie, ze w swoim recenzowaniu czesto uzywasz ramy danego roku jako porownania. co jest o tyle ciekawe, ze mozna to uznac za reakcje na natlok istniejacych / pojawiajacych sie ciagle plyt, przy ktorym tradycyjna krytyka, zawodzi. ale definitywne ustalenie sprawy wymagaloby oczywiscie wiecej namyslu.
d1za // 23 03 2008 @ 22:00 |
ja z kolei jakze mocno stawialam na the field, lecz-niestety, jaka szkoda
baby dee obawiam sie nieco, wstrzymuje mnie metafizyczny strach – jak to bywa z niektorymi albumami, to jest wyczulenie na pewne rejestry glosu po prostu
moze nowka autechre?
www.muzyczna.pl // 27 03 2008 @ 13:41 |
u nas podobna kupka latających krążków
lola // 31 03 2008 @ 20:55 |
a u nas lataja nielegalnie sciagniete pliki. scagamy 5 na dzien. ale sie dzieje :p
Without // 2 04 2008 @ 17:43 |
Jest dziś HCH po północy?
Powinno być jak co dwa tygodnie,czy nie ma?
Bartek Chaciński // 2 04 2008 @ 19:35 |
Jak najbardziej – jest! Od północy.
Without // 2 04 2008 @ 20:06 |
Trochę mnie zaniepokoił brak opisu na hch.blox
Dzięki,będę na 100%
świerk // 12 04 2008 @ 12:09 |
blog umarł
sivi // 12 04 2008 @ 20:25 |
z innej beczki ;p Panie Bartku czy był Pan na C93 w jasno brązowym płaszczu?
świerk // 13 04 2008 @ 22:56 |
jak ktoś kliknie na mój nick, to go przeniesie do galerii ze zdjęciami z C93
świerk // 13 04 2008 @ 22:56 |
tak, to miała być reklama
sivi // 13 04 2008 @ 23:31 |
@świrek I LOVE YOU! ;p
świerk // 13 04 2008 @ 23:47 |
Do I Know You?
sivi // 14 04 2008 @ 21:28 |
*you met me* along the way where the lurel trees sourround us on every side?
btw-na youtube są już klipy! yaaay!
świerk // 15 04 2008 @ 0:09 |
myślę, że powinniśmy założyć bloga
nazwiemy go jakoś tak onirycznie, całość będzie hołdem złożonym erystyce. “sivi w krainie świerków” albo “świerk tłumaczy jak napisać sivi”
strzeż się kominku, we are coming.
sivi // 15 04 2008 @ 22:30 |
a w przyszłym roku zgraniemy nagrodę za najlepszy blog, ha!
pozostając w kregu C93 polecam płytkę Fabrizio Palumbo & Ernesto Tomasini – Canes Venatici
czy jutro jest hch? i czy widziałam Pana Bartka, czy nie? o to jest pytanie
Bartek Chaciński // 16 04 2008 @ 16:02 |
To nie mogłem być ja…
Co do bloga – świetny pomysł, oferuję promocję w miarę skromnych możliwości na niniejszym blogu. Jak już skończę to, co robię, a pewnie skończę do weekendu.
sivi // 16 04 2008 @ 20:55 |
@świerk-teraz to nam nie wypada nie założyć tego bloga
Bartek Chaciński // 16 04 2008 @ 21:55 |
sivi –> Kaczkowskiego gratuluję. Gdy po raz pierwszy ktoś mi go pokazał w tłumie, wyszedłem z założenia, że na pewno próbuje mnie wprowadzić w błąd.
sivi // 16 04 2008 @ 23:14 |
ale muszę przyznać, że pan Kaczkowski to miał fajny pomysł z tym nie ujawnianiem się ;D
no, już odliczam minuty do hch
i jestem straaasznie ciekawa nad czym to Pan tak pracował…rozumiem, że od poniedziałku baczniej musimy przeglądać prasę i takie tam?
Bartek Chaciński // 16 04 2008 @ 23:20 |
ja już też czekam, a właściwie to za chwilę jadę na hch
Co do tego, nad czym pracuję – efekty nie będą, niestety, widoczne tak od zaraz
sivi // 16 04 2008 @ 23:59 |
prosimy o małą podopiwedź…;)
ciekawe, czy będą Panowie pamiętać o “wciętej” płycie Jacaszka!
lukaszkaminski3 // 21 04 2008 @ 18:12 |
Pozwoliłem sobie zlinkować Ciebie u mnie. Nie musisz robić tego samego. Pozdrawiam.