
KAROLINA KOZAK
“Tak zwyczajny dzień”
Jazzboy 2007
>>>4<<
Singlowy “Razem zestarzejmy się” zaliczył trudny debiut w telewizji, gdzie kompletnie się nie sprawdza. Bo to za dobra piosenka jest, po prostu. A takie w telewizji nie wychodzą. Giną pomiędzy informacjami a reklamami. Karolina Kozak, która debiutuje tym singlem, a teraz pełnowymiarową płytą, może się niektórym kojarzyć jako prezenterka z MTV. Innym – z formacją Dr. No (sympatyczna warszawska grupa, która zaliczyła kilka lat temu jeszcze trudniejszy debiut). Ale ten solowy album to zupełnie inny wizerunek wokalistki – po pierwsze, w akustycznym repertuarze, po drugie – z niezwykle osobistymi tekstami, po trzecie wreszcie – jako kompozytorki i autorki własnych utworów. To zderzenie dojrzałego wizerunku Karoliny Kozak z dotychczasowymi telewizyjnymi i elektronicznymi próbami musi wywołać zaskoczenie. Bardzo pozytywne, dodajmy. Wokalnie to coś między Edie Brickell & The New Bohemians a Norą Jones. Śpiewanie bez napinania się i popisów. I ani śladu fajansiarskiego smooth jazzu! Słowem: bliżej grupy Bisquit niż Anny Marii Jopek. Na szczęście. To prostota, do której mam zdecydowaną słabość. Lekkie, przejrzyste, gitarowe aranże, z delikatnie tylko zaznaczoną sekcją rytmiczną. Poza tym parę chórków charakterystycznych dla produkcji Bogdana Kondrackiego i – to akurat jedyny problem tego albumu – dęciaki, flety i staroświeckie ornamenty. Nie, nie to, że niefajne. Kłopot w tym, że całkowicie przerysowane z produkcji Ani Dąbrowskiej. Kiks zupełnie niepotrzebny, ale nie dla wszystkim to będzie przeszkadzać. A nawet jeśli, to nie wydaje mi się, by w tym roku w polskim popie miało wyjść coś lepszego.

2 odpowiedzi jak dotąd ↓
wuszu // 30 09 2007 @ 14:50 |
no proszę, nawet Chaciński założył osobistego bloga
miło. życzę powodzenia na tej drodze działalności.
pozdrawiam.
chacinski // 3 10 2007 @ 21:47 |
no cóż, takie czasy. dzięki za pierwszy komentarz na nowej drodze. powodzenia, wzajemnie